niedziela, 15 kwietnia 2018

Paralotnią nad Suwalskim Parkiem Krajobrazowym.


H: Dziś rano udało się polatać trochę. Warunki były bezwietrzne, dlatego pojawiłem się w wielu miejscach Suwalskiego Parku Krajobrazowego... i te miejsca teraz pokażę. Taką mam koncepcję.

fot. Hubert, kładka w Turtulu
  


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

A czy Ty zrobiłeś już serwis swego roweru? Czyli wiosenny test w terenie (5 minut jazdy za Suwałkami).


H: Już nic nie szeleści, luzy zniknęły…  i sezon wybucha jak wiosna (taka parafraza Organka). „Jaszczur” gotowy do jazdy dzięki szybkiej i fachowej ekipie serwisu (i sklepu), naszego partnera. Czyli Góra Rowerska kolejny raz doprowadziła nas do porządku.   

fot. Hubert, test wiosenny kilka minut od domu...
   

sobota, 31 marca 2018

O zimie i wiośnie. W jednym dniu.


H: Wczoraj rano byliśmy z Miłoszem w Wigierskim Parku Narodowym.  Zima wtedy była. Po południu też byliśmy w tych samych miejscach… i była już wiosna. Kilka godzin różnicy, a wizualnie zmiana nastąpiła potężna. Ciekawe doświadczenie, które uwieczniliśmy na zdjęciach.  Do tego żurawie klangorzyły aż miło... a Miłosz miło za nimi podążał.

fot. Hubert, rano śnieg pod stopami... a kilka godzin później wiosna

niedziela, 11 marca 2018

Łoś wczesnowiosenny… a „ogniskowej” było tym razem za dużo. Z drogi.



H: Znowu spotkałem łosia… a dokładniej klępę. Z drogi. W planach nie miałem fotografowania, a apart jechał ze mną "na wszelki wypadek".  Zazwyczaj jest tak, że brakuje mi ogniskowej i modele (zwierzęta) raczej są zbyt małe w kadrze… a dziś zupełnie odwrotnie. Pierwszy raz obiektyw był „za długi”, a obiekt za blisko… Krótszego obiektywu oczywiście nie zabrałam (ale wnioski wyciągnąłem).  Klępę przydybałem przy samej drodze i niby mogłem próbować  wyjść z samochodu, ale obawiałem się, że ją spłoszę… i dlatego dziś takie zdjęcia. Bardzo bliskie.   

fot. Hubert
 

czwartek, 22 lutego 2018

O lisie, który szedł na czołowe i łaniach zaklinanych.



H: Patrzył, ale nie widział. Słyszał migawkę, ale (klucząc) szedł prosto na mnie… Taki lis przypadkiem mi się trafił. Nigdy nie byłem tak blisko rudzielca, który nie miał świadomości, że jest tak blisko człowieka. Najbardziej zaskakujące jest to, że stałem bez jakiejkolwiek osłony… na skraju lasu (w Wigierskim Parku Narodowym). Taka przygoda.

fot. Hubert, tak blisko lisa jeszcze nie byłem 

piątek, 16 lutego 2018

Młyn Możdżera w Sobolewie. Taka kompozycja... w80 sekund...



H: Chwilowe przebłyski zimy nam się tylko trafiały w tym roku…   Odwiedziliśmy kolejny raz młyn Możdżera (nie tylko Leszek jest z tego rodu) w Sobolewie.
Padał śnieg...  przez chwilę. Wiało... przez chwilę. Czarna Hańcza... szumi wciąż…  a my zrobiliśmy kolejny filmik z cyklu: w80 sekund.
Miłosz tym razem debiutuje jako autor muzyki i wykonawca w jednym (a to dopiero początek jego działań)

fot. Hubert, elementy "młyńskie" w Czarnej Hańczy

sobota, 10 lutego 2018

O bardzo bliskim spotkaniu z… kolejnym łosiem.



H: Czasem i takie historie mi się trafiają. Piękne i bardzo bliskie spotkanie  z łosiem,  który uznał, że jedzenie okolicznych jałowców jest bardziej absorbujące niż gość (w jego świecie) z aparatem. A i śnieg delikatnie zasygnalizował swą obecność w lesie sosnowym…  Taka moja propozycja kilku zdjęć tego samego osobnika w różnych aranżacjach przestrzennych (ładnie współpracował). 

fot. Hubert 

piątek, 26 stycznia 2018

O tym jak Wigry odpuszczają

H: Miały być przejazdy na biegówkach... miały być łyżwy na Wigrach,  a od kilku dni śnieg i lód w defensywie. I takie wczorajsze spostrzeżenia rodzinne (tylko fotograficzne)  na tradycyjnej trasie spacerowej...

fot. Miłosz
 

niedziela, 21 stycznia 2018

O Bartoszu Stróżyńskim… co w piątek o Biegunach na naszym Biegunie prawił (czyli jak Was wykorzystałem)




H: Zostaliście wykorzystani. Wszyscy… bo chciałem zrealizować swoje (z definicji egoistyczne) marzenie… spotkania człowieka, który robi TAKIE zdjęcia podwodne. Bartosz Stróżyński, nasz gość,  to niezwykle barwna (i wielowymiarowa) postać, a dziedzin sztuki uprawianej mnóstwo. Nazwa jego strony autorskiej sugeruje z kim mamy do czynienia. Film, Muzyka, Fotografia (www.fimufo.pl), to obszary szczególnie mu bliskie. Warto podejrzeć co tam wyprawia… ale teraz opowiemy, co wyprawiał w Suwałkach. 

fot. Hubert, Spotkanie Bartosza z uczniami w ZST... mówił o bliskich spotkaniach z dzikimi zwierzętami... dystans, którego właściwie brak... widać na zdjęciu... (i tam i tu) 

niedziela, 14 stycznia 2018

O lodu poszukiwaniu...



H: Zima wciąż nieśmiała. Śnieg  wciąż niestabilny. To znaczy nie ma śniegu…  bo jak się pojawia, to znika. Ale przynajmniej teraz jest mróz, który poszukuje straconego czasu. A my tuż za nim.  Dziś znowu więcej zdjęć niż słów. A lód i lud został odnaleziony.

fot. Agnieszka, jest lód i mamy na to dowody…

wtorek, 9 stycznia 2018

Ruszamy z Klubem Niespokojnych



H: Niniejszym powołujemy do życia Klub Niespokojnych. Nazwy chyba nie trzeba tłumaczyć... przynajmniej dlaczego w nazwie znalazło się słowo "niespokojnych".  Mamy partnera akcji  - Bibliotekę Państwowej Szkoły Zawodowej im. prof. Edwarda F. Szczepanika w Suwałkach… mamy już pierwszego (sprawdzonego przez nas) sponsora, firmę CELS… tylko działać. 
Działamy zatem...  z Bartoszem Stróżyńskim.
 

niedziela, 7 stycznia 2018

O dzisiejszym łań przydybaniu i poszukiwaniu wspomnień. Z korkowcem…



H: Dziś krótki (tekstowo) wpis o chmarze łań (i młodych jeleni) złapanych na skraju lasu i o przemyśleniach o korkowcu. Kto miał (przemyślenia i korkowca)… ten wie.  

fot. Hubert, taka "licówka" dziś mi się trafiła... i nawet ją przechytrzyłem zimową porą (a zima jaka jest... każdy widzi na obrazku)
 

poniedziałek, 1 stycznia 2018

O grodzisku jaćwieskim w Cisowym Jarze i Górze Szeskiej, która Narnią nam się objawiła.



H: Słońce jest od jakiegoś czasu wyjątkowo wstydliwe i rzadko się nam objawia. Dlatego dziś  dużo będzie (pod)słońca, bo okazja się nadarzyła.  Odwiedziliśmy wreszcie grodzisko  w Cisowym Jarze i rykoszetem Górę Szeską. Chcemy odwiedzić wszystkie okoliczne grodziska…i to właśnie kolejny etap tej zachcianki.
Znaleźliśmy nawet trochę zimy… tej zimy... na 309 metrach (a jak w wysokich górach). Taka Narnia (trochę) na Szeskich Wzgórzach…

fot. Hubert, słońce łaskawe w Cisowym Jarze. Taki klimat.