niedziela, 28 lutego 2016

O Jaćwingach, archeologach, penetrowaniu grodzisk okolicznych i realizacji filmów



H: Dziś, w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie, ostatni dzień wystawy „Jaćwingowie. Zapomniani wojownicy”. Co nas łączy z tą akcją? Zaraz się dowiecie... teraz trochę retrospekcji...
Jaćwingowie patronują naszym poczynaniom. Nawet nasza nazwa w jakiś sposób (bo trochę fonetycznie) nawiązuje do Sudowi, czyli dawnej Jaćwieży, a historia tego plemienia wciąż mnie wzrusza i inspiruje.
Miałem okazję przyglądać się (i nagrywać) pracę archeologów w Szurpiłach. Spotkałem pasjonatów z grupy rekonstrukcyjnej Pera Sudinoi - Synowie Jaćwieży. Dokumentowałem też z Miłoszem okoliczne grodziska dla wspominanego wyżej muzeum z Warszawy… i dziś właśnie o tych jaćwieskich konotacjach…

fot. Hubert, Pera Sudinoi – Synowie Jaćwieży na cmentarzysku w Szwajcarii 
(dla zamiejscowych, nie chodzi o kraj, to nazwa wsi koło Suwałk)

sobota, 27 lutego 2016

O myszołowach, sokołach, jastrzębiach i innym ptactwie (czasem domowym) czyli dzisiejsza wizyta u sokolnika miejscowego.



H: Wharton w „Ptaśku” pisał: „Ptak nie myśli o tym, co robi - jednym swobodnym ruchem skrzydeł odrzuca wszystko w jednej chwili.” Jest jakiś fenomen w locie, a nawet w samej świadomości, że można spojrzeć na świat z góry. Wiem, bo sam latam od kilku lat na paralotni i nieudolnie naśladując coś, co nie jest dla człowieka naturalne.  Dziś będzie o stworzeniach niemal doskonałych… ptakach drapieżnych i miejscowym sokolniku.

fot. Miłosz, sokół wędrowny

wtorek, 23 lutego 2016

O konkursie i o sztuce agitacji...



H: Tak. Startujemy. Ale jak Was zachęcić do głosowania, do tej pewnej formy aktywności, której sam do końca nie rozumiem… Do czego się odwołać? Co pokazać?

fot. Hubert, dzieci (nawet te starsze) i małe zwierzątka zawsze dobrze się kojarzą, to może tak…

niedziela, 21 lutego 2016

O tym jak trudno być twórcą i tworzywem w filmie i o dzisiejszym podskoku zimy.



H: Dziś przez chwilę była zima. Zasypało nas niespodziewanie, a w planach była realizacja filmiku zachęcającego Was do głosowania (już od wtorku) na nasz blog… Śnieg nie był przewidziany i trochę improwizowaliśmy… A efekt tej improwizacji (film ze scenami drastycznymi) na końcu dzisiejszego wpisu.  

fot. Hubert, gdzieś pod Wodziłkami... Miłosz rozmawia z aparatem

niedziela, 14 lutego 2016

O pierwszych żurawiach w tym roku, o sacrum, profanum i o tym, co człowiek potrafi w lesie nawyrabiać



H: Wróciły żurawie i mamy na to dowody. Ale zanim je podeszliśmy (żurawie, nie dowody) to zahaczyliśmy o sacrum i profanum wszechobecne w „kaletnickich” lasach…  i dziś trochę o tym w zdjęciach i przemyśleniach.

fot. Miłosz, klangor leci w przestrzeń

wtorek, 9 lutego 2016

Na głęboką wodę... czyli startujemy w konkursie na Blog Roku 2015

Taka szybka (męska, bo moja i Miłosza) decyzja. Wystartowaliśmy, choć szans nie mamy zbyt wielkich, bo konkurs zakłada głosowanie sms, co ma wyłonić finalistów, których następnie oceni komisja...
Może za szybko taka decyzja, może bez sensu... Jednak jest to chyba szansa, żeby ktoś nas zauważył w „obcych stronach”... a przecież dlatego to robimy...

PS. Głosowanie sms-owe od 23. lutego do 1. marca, a można tylko raz (z jednego telefonu)  zagłosować. Kod i numer telefonu podamy dopiero 23 lutego... Odwdzięczyć się możemy kolejnymi "postnymi" wpisami...

niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak orzeł (bielik) nas prowokował, o trzcinokosach, czarnym dzięciole, kolejnych wilczych (?) ofiarach i Adamie Wajraku.



H: Orzeł  wylądował…  a może raczej prowokował. We wtorek. Najpierw latał nad nami, potem usiadł na lodzie. W środę to samo, tylko nad Starym Folwarkiem. To znaczy latał, ale nie usiadł. Do tej pory orły widywałem sporadycznie, a teraz praktycznie każdy wyjazd  nad Wigry kończył się obserwowaniem dwóch (a czasem nawet trzech) ptaków. Mam nieodparte wrażenie, że to orły decydują kiedy możemy na nie popatrzeć... w te ferie były zatem wyjątkowo życzliwe. No a dziś przedstawimy ostatni tydzień ferii… Dziś nie będzie łatwo…. dla utrudnienia nie będzie chronologicznie… może nie jest to strumień świadomości… ale też może być wesoło.

fot. Miłosz, orzeł bielik nad Starym Folwarkiem w środę...