Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maniówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maniówka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2016

O rzece Wiatrołuży i jej obliczach zmiennych jak wiosna jesienią.



H: Dziś celem była rzeka Wiatrołuża wpisana w nasz projekt (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska. Minęliśmy Pietronajć i trafiliśmy  tam, gdzie Wiatrołuża łączy się z Maniówką.    
9 dni temu była zima… śnieg prawie po kolana, a dziś zobaczyliśmy… wiosnę. Wiosnę jesienią nad Wiatrołużą. Dziwne zestawienie. A i sama nazwa tej rzeki jest szczególna… szczególna jak  przestrzeń, klimat i specyfika tego miejsca. Od dawna mnie wzrusza...

fot. Hubert, wiosna, tama bobrów na Wiatrołuży, zdjęcie archiwalne (jeszcze analogowe) 


niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak bielik nas prowokował, o trzcinokosach, czarnym dzięciole, kolejnych wilczych (?) ofiarach i Adamie Wajraku.



H: Orzeł  wylądował…  a może raczej prowokował (nawet tym, że nie jest, jak się zwykle mówi... orłem).We wtorek. Najpierw latał nad nami, potem usiadł na lodzie. W środę to samo, tylko nad Starym Folwarkiem. To znaczy latał, ale nie usiadł. Do tej pory bieliki widywałem sporadycznie, a teraz praktycznie każdy wyjazd  nad Wigry kończył się obserwowaniem dwóch (a czasem nawet trzech) ptaków. Mam nieodparte wrażenie, że to one decydują kiedy możemy na nie popatrzeć... w te ferie były zatem wyjątkowo życzliwe. No a dziś przedstawimy ostatni tydzień ferii… Dziś nie będzie łatwo…. dla utrudnienia nie będzie chronologicznie… może nie jest to strumień świadomości… ale też może być wesoło.

fot. Miłosz, bielik nad Starym Folwarkiem w środę...

wtorek, 29 grudnia 2015

Relikt "pingo" odnaleziony… czyli o Pietronajciu, Maniówce i rzeźbach różnych.



H: Zostałem ostatnio przyłapany na niewiedzy. Piotrek z Otako  zaskoczył mnie pytaniem (w odniesieniu do zdjęcia sosen na stromym zboczu): „czy te sosny to gdzieś w okolicy jeziorka, które jest pingo?”  Myślałem, że to jakiś szyfr, cytat z filmu... Taki brak wiedzy mi wylazł…
M: Ruszyliśmy dziś szukać „pingo”. Jeszcze rano tak do końca  nie wiedziałem co to jest, ale szukanie mi się zawsze podoba. 
fot. Hubert