Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myszołów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myszołów. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 lutego 2018

O lisie, który szedł na czołowe i łaniach zaklinanych.



H: Patrzył, ale nie widział. Słyszał migawkę, ale (klucząc) szedł prosto na mnie… Taki lis przypadkiem mi się trafił. Nigdy nie byłem tak blisko rudzielca, który nie miał świadomości, że jest tak blisko człowieka. Najbardziej zaskakujące jest to, że stałem bez jakiejkolwiek osłony… na skraju lasu (w Wigierskim Parku Narodowym). Taka przygoda.

fot. Hubert, tak blisko lisa jeszcze nie byłem 

niedziela, 19 marca 2017

O grodzisku w Mieruniszkach i ptactwie wszelakim przelotnie nad nami (nawet bieliki dziś nas zaszczyciły)



M: Dziś pojechaliśmy z tatą na Górę Piaskową w Mieruniszkach. Pogoda nie była zbyt fajna, bo rano padał śnieg i deszcz.  Po drodze widzieliśmy masę żurawi i  innych ptaków i zrobiłem im kilka zdjęć .

H: Wiosna jest ptaszna.  Kakofonia międzygatunkowa. Ptasie radio. Głośno i dobitnie ptaki zaświadczały swoją obecność i gotowość do prokreacji.  Czajki kwiliły, skowronki świergotały, klangor rozbrzmiewał pod Mieruniszkami... a nawet bieliki nas zaszczyciły.
Kolejna wyprawa w okolicę Mieruniszk (taka forma) za nami. Kolejna próba odnalezienia punktów mocy pojaćwieskich (albo jeszcze wcześniejszych).  Jednak dziś tej mocy trochę jakby zabrakło…  nawet napiszę dlaczego.  

fot. Miłosz, ja na pozostałości wałów grodziska w Mieruniszkach (Piaskowa Góra)

środa, 23 marca 2016

Żurawie dzisiejsze. Taniec godowy i walka



H: W ciągu ostatnich kilku dni ptactwo wszelakie jest dla mnie szczególnie łaskawe. W sobotę były setki gęsi (zobacz poprzedni wpis). Dziś kolejna przygoda z żurawiami.  A wszystko za mostem na Czarnej Hańczy w Czerwonym Folwarku.
Po raz pierwszy w życiu udało mi się podejść tak blisko  żurawi i ich nie spłoszyć… właściwie to one do mnie podeszły.

fot. Hubert, tokowanie czy walka... nie wiem sam

sobota, 27 lutego 2016

O myszołowach, sokołach, jastrzębiach i innym ptactwie (czasem domowym) czyli dzisiejsza wizyta u sokolnika miejscowego.



H: Wharton w „Ptaśku” pisał: „Ptak nie myśli o tym, co robi - jednym swobodnym ruchem skrzydeł odrzuca wszystko w jednej chwili.” Jest jakiś fenomen w locie, a nawet w samej świadomości, że można spojrzeć na świat z góry. Wiem, bo sam latam od kilku lat na paralotni i nieudolnie naśladując coś, co nie jest dla człowieka naturalne.  Dziś będzie o stworzeniach niemal doskonałych… ptakach drapieżnych i miejscowym sokolniku.

fot. Miłosz, sokół wędrowny