Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lis. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2022

O tym, dlaczego lubię zimową porą czytać przyrodę. Także krwawym truchłem opisaną.

Patrzę dziś za okno i widzę roztop. Zima znowu mnie oszukała, bo myślałem, że jest. Że będzie ze mną jak kiedyś… a tu znowu nic.  A zima to śnieg biały (taki pleonazm), na którym czasem krew czerwona (taki pleonazm) się pojawia. A patrząc na taki „zapis” natury dobrze się  bawię. Taka kontrowersja (?). Szukanie sensacji (?) I dziś o tym trochę.

 



czwartek, 22 lutego 2018

O lisie, który szedł na czołowe i łaniach zaklinanych.



H: Patrzył, ale nie widział. Słyszał migawkę, ale (klucząc) szedł prosto na mnie… Taki lis przypadkiem mi się trafił. Nigdy nie byłem tak blisko rudzielca, który nie miał świadomości, że jest tak blisko człowieka. Najbardziej zaskakujące jest to, że stałem bez jakiejkolwiek osłony… na skraju lasu (w Wigierskim Parku Narodowym). Taka przygoda.

fot. Hubert, tak blisko lisa jeszcze nie byłem 

niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak bielik nas prowokował, o trzcinokosach, czarnym dzięciole, kolejnych wilczych (?) ofiarach i Adamie Wajraku.



H: Orzeł  wylądował…  a może raczej prowokował (nawet tym, że nie jest, jak się zwykle mówi... orłem).We wtorek. Najpierw latał nad nami, potem usiadł na lodzie. W środę to samo, tylko nad Starym Folwarkiem. To znaczy latał, ale nie usiadł. Do tej pory bieliki widywałem sporadycznie, a teraz praktycznie każdy wyjazd  nad Wigry kończył się obserwowaniem dwóch (a czasem nawet trzech) ptaków. Mam nieodparte wrażenie, że to one decydują kiedy możemy na nie popatrzeć... w te ferie były zatem wyjątkowo życzliwe. No a dziś przedstawimy ostatni tydzień ferii… Dziś nie będzie łatwo…. dla utrudnienia nie będzie chronologicznie… może nie jest to strumień świadomości… ale też może być wesoło.

fot. Miłosz, bielik nad Starym Folwarkiem w środę...

sobota, 3 października 2015

Frazeologicznie i ezopowo po lasach i polach okolicznych.



H: Szczwany lis. Tak mi się powiedziało nieopatrznie po dzisiejszym pstryknięciu zwierza, no i musiałem wyjaśniać Młodemu zawiłości językowe. A to synonimy, a to frazeologizmy, a to zmiana znaczenia wyrazów…Trochę przykładów tu przemycę...

fot. Hubert (Canon 60d +  obiektyw 600mm, 1:4 – dziś rozstania nadszedł czas, + telekonwerter 2x, ISO 2000, Tv: 1/320, Av: 9)