Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wigierski Park Narodowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wigierski Park Narodowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2022

O tym, dlaczego lubię zimową porą czytać przyrodę. Także krwawym truchłem opisaną.

Patrzę dziś za okno i widzę roztop. Zima znowu mnie oszukała, bo myślałem, że jest. Że będzie ze mną jak kiedyś… a tu znowu nic.  A zima to śnieg biały (taki pleonazm), na którym czasem krew czerwona (taki pleonazm) się pojawia. A patrząc na taki „zapis” natury dobrze się  bawię. Taka kontrowersja (?). Szukanie sensacji (?) I dziś o tym trochę.

 



sobota, 21 marca 2020

Taka historia kartek (i planów) po latach odnalezionych.


Czas na pewną (myślę, że ciekawą)  historię. Długo się zbierałem do opisania tego zdarzenia… a teraz jakby więcej czasu. No to piszę.
Zbieram przewodniki po Suwalszczyźnie. Takie hobby mam. Pływam czasem kajakiem po Suwalszczyźnie. Takie hobby mam. Czy da się to połączyć? Tak. Trzeba kupować przewodniki kajakowe. 


Kilka starych przewodników kajakowych po okolicach. Ten zielony... to ten ostatni. 
  

niedziela, 30 czerwca 2019

#Wigry3zero, czyli o rajdzie składakami dookoła Wigier. Taka akcja i relacja.


H: #Wigry3zero… czyli Rowerowy Rajd Składakami Dookoła Wigier (na 30-lecie Wigierskiego Parku Narodowego) jest już historią. Ale jaką historią.

Kilka faktów. 54 uczestników (szok i niedowierzanie). Niektóre rowery nie miały prawa dojechać do mety… a dojechały wszystkie (najstarszy Romet Karat z 1971 roku, a usterki… tylko jeden łańcuch zerwany, wypadający pedał i kilka śrubek do dokręcenia. Tylko).

Dlatego mam kilka słów do wszystkich Uczestników #Wigry3zero… jesteście Wariatami! I za to Wam dziękuję i Was kocham! Nie wierzę w to wszystko… a przecież widziałem na własne oczy. 

  

sobota, 22 czerwca 2019

Na Wigrach (składakach) wokół Wigier na 30-lecie Wigierskiego Parku Narodowego. Taka akcja (#Wigry3zero) nam się szykuje.


H: Zdarzało mi się objechać Wigry rowerem. Niby nic… raptem 50 – 60 km. Ale był czas, że razem z kolegami trasę pokonywaliśmy na jednym przełożeniu. Jubilat i Wigry (w różnych wariantach) brylowały na trasie… choć nie zawsze godnie kończyły taki rajd. Czasem odpadały pedały… czasem pękała rama… puszczały hamulce. Tak było kiedyś… i do takich chwil chciałoby się wrócić czasem… No to wracamy! Rajd #Wigry3zero już 30 czerwca.

A na końcu  wpisu garść informacji organizacyjnych rajdu. 

 fot. Miłosz i Hubert, Sudawcy na Wigry 3... tym samym

środa, 24 kwietnia 2019

O spotkaniu z Szamanem Dźwięku… nad Wigrami.


H: Spotkałem Michała Zygmunta. Szybciej niż myślałem, że go spotkam. Zobaczyłem Michała przy pracy… dzięki niemu usłyszałem dźwięki, które przecież słyszę… ale nie słyszę. A nawet zobaczyłem dźwięk… z samego dna lasu nadwigierskiego. Myślałem, że wiele już rozumiem… i kolejny raz przekonałem się, że nic nie rozumiem. Spotkałem Szamana Dźwięku. Zaklęty. Poczułem.
Się.
 fot. Hubert, Szaman  Dźwięku, Michał Zygmunt nad Wigrami

wtorek, 12 marca 2019

O symptomach wiosny (także pierwszym bocianie) i dziwnym obiekcie w środku lasu. Taka tajemnica…


H: Wiosna przychodzi i odchodzi. Suwalszczyzna przecież. Pierwsze zwiastuny wiosny już dopadły nawet naszą krainę (zimniejszą wszak niż inne rejony kraju).  Lód szeleścił pięknie nad Wigrami… a jezioro rozmarzło już niemal całkowicie. Czyli wiosna… choć  teraz raczej zimowo…
W końcu „łikendową porą” udałem się z Hanią (i Forestem)  na rozpoznanie terenowe dziwnego obiektu, który jakiś czas temu „mi się zobaczył” na mapach satelitarnych. Byłem, zobaczyłem, dalej nie wiem co to było. Była też wiosna.

fot. Hubert, takie chmury nad Wigrami
 

sobota, 5 stycznia 2019

Lukrowany świat… W czerni. W bieli. W szarości.


H: Tak już jest, że zima przychodzi i odchodzi… ale jak już jest, to „lukruje” i to „lukrowanie” chcę Wam  dziś przedstawić w kilku odsłonach.  Zdjęcia powstały w trakcie wypadów grudniowych i styczniowych  do Wigierskiego Parku Narodowego i Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Czyli takie przełomowe...

Zima oblepiająca.  Zima konturująca. Zima graficzna. Dość zbędnych słów. 

  

wtorek, 23 października 2018

O jesieni w Wigrach i Hańczy odbitej (z kanu i z kajaka zdybanej).


H: W sobotę zwiedzałem Wigry kajakiem. Raczej samotnie. A w niedzielę rodzinnie (i w kanu) odwiedziliśmy najgłębsze jezioro w Polsce, bo Hańcza się jesiennie zamarzyła. Kolory nam się pięknie objawiły w odbiciach w tych ważnych dla mnie jeziorach. I dziś liściaście zatem... Do tego dorzucę dwa filmiki. Jeden z tego szwendania wokół wysp wigierskich… a drugi w formie testu morskiego kajaka o wdzięcznej nazwie Alaska… a na tym filmie przemknie ojciec chrzestny naszej kanadyjki – Olek Doba (bo i takie spotkania były). 

fot. Hubert, jesiennie na Wigrach

niedziela, 26 sierpnia 2018

O tym jak jezioro Gałęziste mgłą się zasnuwa. W zdjęciach i filmie...


H: Gałęziste, to jezioro, które mnie wciąż zachwyca (nie tylko tym jak wygląda… ale i tym jak się nazywa). A byliśmy tam kolejny raz, po deszczu, który nieśmiałą mgłę wskrzesił. Dziś zatem kilka zdjęć i filmik z cyklu w80 sekund dookoła Suwalszczyzny i trochę wspomnień… bo bywaliśmy także po drugiej stronie lustra i podziwialiśmy świat podwodny.

fot. Hubert, Gałęziste się "mgli" 

piątek, 17 sierpnia 2018

O tym jak dziś spławiliśmy Marcina Mellera. W Czarnej Hańczy.


H: Spotkaliśmy Marcina Mellera. W Budzie Ruskiej u Piotrka Malczewskiego na festiwalu literackim Patrząc na Wschód. To nawet logiczne, bo Marcin pisze książki, pisze do gazet (i występuje w różnych mediach).  Mniej logiczne jest to, że udało się go namówić na spłynięcie Czarną Hańczą… pod wodą. Nie przypuszczałem, że tak łatwo mi pójdzie spławienie Marcina Mellera. Dziś zatem o tym… czyli jak zwykle (niemal) strumień świadomości, trochę zdjęć, a nawet filmik ze spływu z Marcinem.

fot. Piotrek Malczewski... już po spławieniu
 

środa, 15 sierpnia 2018

O kolejnym daniu naturze w mordę. Próba felietonu z Czarną Hańczą w tle.


H: Jutro na festiwalu literackim „Patrząc na Wschód” (u Piotrka Malczewskiego w Budzie Ruskiej nad Czarną Hańczą) będzie Marcin Meller, który felietonem się para i pewnie dlatego tak mnie jakoś w tym kierunku rzuciło (i Czarnej Hańczy i felietonu)…
Ale dziś nie będzie nic odkrywczego. Nic nowego… Będzie dużo pytań… ale jeszcze mniej odpowiedzi. Bo byłem, bo zobaczyłem… i nie wiem  co z tą przyrodą.
Czasem zastanawiam się ile jeszcze natura jest w stanie znieść „w mordę bicia”. Chyba każdy pojemnik musi się w końcu napełnić… albo opróżnić… i co wtedy?  Segregować, ograniczać, regulować? Czy dalej korzystać ze słomek. Czarna Hańcza płynie… a tekst raczej z tych naiwnych i patetycznych. 

fot. Hubert, znaczenie natury... ręką ludzką sadzonej...
 

niedziela, 22 lipca 2018

O nurkowaniu z „czarnohańczańskimi” piraniami. Taki zapis ichtiologiczny.


H: W piątek kolejny raz nurkowaliśmy w Czarnej Hańczy. Kolejny raz było pięknie … dlatego dziś nurkowaliśmy tam znowu (mimo stosunkowo słabej widoczności po licznych deszczach). Dzisiejszy wpis (i film) będzie wyjątkowo ichtiologiczny, bo tylu ryb w jednym miejscu dawno nie widziałem. Prawie jak piranie. Prawie jak Amazonka.
Czyli dziś o dwóch nurach swobodnych w naszej pięknej rzece, pierogach wigierskich (kolejny raz zjedzonych w okamgnieniu), a na koniec filmik… żebyście te nasze "hańczańskie piranie" zobaczyli w ruchu (z cyklu w80 sekund dookoła Suwalszczyzny ).

fot. Hubert, dziś tyle ryb wokół i na wyciągnięcie ręki. Jak nigdy.
  

środa, 18 lipca 2018

O tym jak jest w lesie (prawie tropikalnym). Po burzy (i chwilę przed).


H: Wczoraj wykorzystaliśmy chwilowe rozjaśnienie (po kolejnej burzy) i pojawiliśmy się na często odwiedzanych (nie tylko przez nas) ścieżkach Wigierskiego Parku Narodowego.  Było parno. Było duszno. Miałem wrażenie , że wchodzę do lasu tropikalnego. Wiem… bo nigdy nie byłem, ale tak się czułem. Kapiąca po liściach (i po nas) woda, unosząca się para wodna. Klimat wybitnie (po i przed)burzowy.


fot. Hubert, w lesie takie przebłyski
 

niedziela, 13 maja 2018

O tym jak jedni testowali kajaki… a inni się na nich ścigali. Reportersko…


H: Wczoraj trochę się kręciliśmy wokół dwóch wydarzeń, ale odbywających się (przynajmniej przez krótką chwilę) w jednym miejscu. Chwila była krótka, bo jak maraton kajakowy wystartował… to w zatoce klasztornej zostali sami testujący. Teraz napiszę, kto był głównym sprawcą tego zamieszania: Suwalska Organizacja TurystycznaKayakZone... a (niemal) wszystko w Wigierskim Parku Narodowym.
I dziś właśnie fotograficznie o tym podwójnym wydarzeniu kajakowym… A Miłosz zaproponuje kolejny „jutubowy wpis vlogowy” z tej akcji.

fot. Hubert, na starcie maratonu w cieniu klasztoru (a woda jeszcze się nie marszczy za bardzo)

sobota, 31 marca 2018

O zimie i wiośnie. W jednym dniu.


H: Wczoraj rano byliśmy z Miłoszem w Wigierskim Parku Narodowym.  Zima wtedy była. Po południu też byliśmy w tych samych miejscach… i była już wiosna. Kilka godzin różnicy, a wizualnie zmiana nastąpiła potężna. Ciekawe doświadczenie, które uwieczniliśmy na zdjęciach.  Do tego żurawie klangorzyły aż miło... a Miłosz miło za nimi podążał.

fot. Hubert, rano śnieg pod stopami... a kilka godzin później wiosna

czwartek, 22 lutego 2018

O lisie, który szedł na czołowe i łaniach zaklinanych.



H: Patrzył, ale nie widział. Słyszał migawkę, ale (klucząc) szedł prosto na mnie… Taki lis przypadkiem mi się trafił. Nigdy nie byłem tak blisko rudzielca, który nie miał świadomości, że jest tak blisko człowieka. Najbardziej zaskakujące jest to, że stałem bez jakiejkolwiek osłony… na skraju lasu (w Wigierskim Parku Narodowym). Taka przygoda.

fot. Hubert, tak blisko lisa jeszcze nie byłem 

piątek, 26 stycznia 2018

O tym jak Wigry odpuszczają

H: Miały być przejazdy na biegówkach... miały być łyżwy na Wigrach,  a od kilku dni śnieg i lód w defensywie. I takie wczorajsze spostrzeżenia rodzinne (tylko fotograficzne)  na tradycyjnej trasie spacerowej...

fot. Miłosz
 

niedziela, 14 stycznia 2018

O lodu poszukiwaniu...



H: Zima wciąż nieśmiała. Śnieg  wciąż niestabilny. To znaczy nie ma śniegu…  bo jak się pojawia, to znika. Ale przynajmniej teraz jest mróz, który poszukuje straconego czasu. A my tuż za nim.  Dziś znowu więcej zdjęć niż słów. A lód i lud został odnaleziony.

fot. Agnieszka, jest lód i mamy na to dowody…

niedziela, 7 stycznia 2018

O dzisiejszym łań przydybaniu i poszukiwaniu wspomnień. Z korkowcem…



H: Dziś krótki (tekstowo) wpis o chmarze łań (i młodych jeleni) złapanych na skraju lasu i o przemyśleniach o korkowcu. Kto miał (przemyślenia i korkowca)… ten wie.  

fot. Hubert, taka "licówka" dziś mi się trafiła... i nawet ją przechytrzyłem zimową porą (a zima jaka jest... każdy widzi na obrazku)
 

wtorek, 26 grudnia 2017

(Nie)wiosna grudniowa nad Wigrami… czyli reminiscencje w kałuży.



H: Dziwna zima w tym roku na Suwalszczyźnie. Nie pamiętam tak wysokiego stanu wód okolicznych, a wszystko jakby podtopione i  przesiąknięte do granic możliwości. W powietrzu czuć wiosnę (!)  i dlatego śniegu na zdjęciach nie będzie, ale będą odbicia w herbacie. Bo takie określenie padło w odniesieniu do koloru wody bagiennej okolic  Piasków. Dziś przynajmniej było trochę słońca… żaby się budzą… Wiosna jak nic tej zimy.

fot. Hubert, nad przepaścią... czyli dziwna wiosna tej zimy...