niedziela, 15 października 2017

Biebrza jesienią żurawiami stoi (i łoś też być musi), a jesień kolorystycznie obłapia.



H: Dziś szybki (rodzinny) wyjazd nad Biebrzę.  Dobrze, że słońce wyszło po południu, bo kolory jeszcze intensywniej nas zaatakowały… Kolory nie kłamią. Dźwięki nie kłamią. Żurawie i gęsi znów „zakluczają” nam  przestrzeń jesienną. Trochę smutno... ale pięknie. Same zdjęcia dziś...

fot. Hubert 

sobota, 14 października 2017

Po drugiej stronie lustra… czyli nasza wspomnieniowa wystawa w Muzeum Wigier.



H: Wczoraj, w Muzeum Wigier, pokazaliśmy kilka zdjęć podwodnych z cyklu „Po drugiej stronie lustra”. Był to ostatni etap naszej akcji (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska i takie „statyczne” (bo zdjęciowe)  wspomnienie właśnie udostępniliśmy na ścianach muzeum.   A i nostalgia dopadła, bo przez rok nurkowaliśmy w wielu jeziorach (i kilku rzekach) Wigierskiego Parku Narodowego. Przygoda wielka i wielkie wsparcie Wielu (tu zobaczysz wszystkie wpisy wspomnieniowe - zobacz relacje i zdjęcia ).
Kilka zdjęć zatem…  A tym, którzy przybyli (mimo trudnych warunków na wielu frontach)… bardzo dziękujemy!

 


sobota, 30 września 2017

Organek w Suwałkach… "w imię ojca i syna".



H: Długo to trwało… ale w końcu Tomek Organek trafił do Suwałk, do miasta, w którym przez kilka lat uczył się w III LO. Nie robimy zazwyczaj zdjęć na koncertach… ale zwyczaje czasem łamiemy. Dla Organka. Dziś zatem kilka zdjęć z dwóch stron sceny, bo jest nas dwóch. Ojciec i syn.

fot. Hubert, taka światłość nastała w Suwałkach...
 

niedziela, 10 września 2017

Oko w oko z jeleniami i… tumakiem. Byłem w końcu krzakiem…



H: Rymowany tytuł wpisu mi się zrobił, bo dziś samotnie bawiłem się w podchody i udawałem krzak. W czasie rykowiska podejście do byka nie jest jakimś spektakularnym wyczynem, bo jelenie z wiadomych powodów są lekko  otumanione. Do tego, co jakiś czas, odgłos natury doprowadza nas  we właściwe miejsce. Teoretycznie… bo w praktyce bywa różnie. Dziś jednak miałem satysfakcję, bo podchód (w miarę) udany. Pozostaje mi tylko wcielić się (nieudolnie) w rolę Michała Sumińskiego (starsi pamiętają pewnie Zwierzyniec)… i opowiadać,  ale ani wiedzy, ani wąsa takiego nie mam. 

fot. Hubert, mój pierwszy "leśny" jeleń
 

sobota, 9 września 2017

O tym, co kryło się na dnie w jeziorze Mulicznym. Odsłona druga. Tym razem jesienna.



H: Lubimy szukać skarbów. Lubimy jezioro Muliczne. Lubimy Wigierski Park Narodowy. Dlatego odwiedziliśmy dziś  stare miejsce (bo już odwiedzane), w starym składzie (bo nawet Jacek przybył z daleka i nas wspomagał). Kolejny dzień poszukiwań za nami i choć widoczność pod wodą (po ostatnich deszczach) raczej słaba, to i tak bawiliśmy się świetnie, a dwa worki udało się zapełnić śmieciami bardzo historycznymi (PRL nam się objawił).  I dziś taka szybka fotorelacja… 

fot. Hubert, taka ekipa na sprzątaniu podwodnym Mulicznego
 

czwartek, 31 sierpnia 2017

O kolejnym czatowaniu (całkowicie off-line) i spotkaniu z Duchem Lasu, bielikiem na kołku i innymi stworami.



H: Czatowanie na obiekt godny sfotografowania nie jest takie łatwe, a już na pewno nie jest wygodne… chyba, że… leży się w hamaku. Czasem tak jest, że człowiek czeka długo i (prawie) nic z tego czekania nie wynika. A czasem jedzie sobie na wycieczkę rowerową i w sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego spotyka bielika. Trochę tego "podglądania" nam się uzbierało... dlatego dziś "wynurzenia" z kilku ostatnich akcji.

fot. Miłosz, dziś przed świtem taki Duch Lasu "maznął"  nam się przed obiektywem. Onegdaj Staszek Woś powiedział mi, że czasem takie "przypadkowe niedoskonałości" da się zaakceptować. Ducha Lasu  akceptuję...  z jego rozmazaniem i szumami.
 

środa, 23 sierpnia 2017

„Misterium Mostu” w Krasnogrudzie, a Miłosz zdjęcia prezentuje.


H: Wczoraj wieczorem pojechaliśmy rodzinnie do Krasnogrudy… Misterium Mostu zapragnęliśmy zobaczyć (a o idei przeczytaj na stronie  Ośrodka "Pogranicze- sztuk, kultur, narodów")

A Widowisko przednio zadziałało na zmysły, a i okoliczności zewnętrzne równie piękne. Do tego jak zwykle w „Pograniczu”… wielokulturowo, wielonarodowo i  magicznie…

Założyłem, że będę sobie nawet  fotografował, ale zostałem „wrobiony” w filmowanie. Co zrobić. Filmowałem, a Miłosz robił zdjęcia… wszystkie jego.

fot. Miłosz (wszystkie), ISO 6400
  

środa, 16 sierpnia 2017

O młodych bocianach i żurawiach na zgrupowaniu… i zdjęciach z powietrza Miłosza.



H: Chyba jednak jesień już blisko… Kilka dni temu, koło wiaduktów w Kiepojciach przyłapaliśmy kilkanaście bocianów, które miały jeszcze na dziobach oznaki młodości. Mogliśmy patrzeć jak na  kilkunastu metrach niezdarnie przygotowują się do lądowania…  Takie to nieporadne… ale już za chwilę przecież ruszą w świat daleki i będą latały może nawet lepiej niż rodzice… a Miłosz robi zdjęcia z powietrza... nawet sobie "znak wodny" przygotował. Idzie nowe...

fot. Miłosz, dzisiejsza praca w polu... (i Miłosza i jakiegoś rolnika)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Majster Festiwal Siły, czyli Miłosz prezentuje na sportowo...



H: Kolejne wyzwanie sportowe…  siłowo, choć wcale nie na siłę, bo każda okazja do trenowania zmysłów (fotograficznych) jest dobra. Była już u nas na blogu siatkówka, piłka nożna (dziewczyn), a teraz zawody siłaczy. Miłosz podjął się robienia zdjęć i teraz właśnie prezentujemy efekt  jego pracy. Taki festiwal siły obiektywem Miłosza.

fot. Miłosz, tak jak wszystkie poniższe zdjęcia z wczorajszej imprezy nad Zalewem

niedziela, 30 lipca 2017

Czy nurkowanie w Jeziorze Staw jest ciekawsze niż w Morzu Czarnym? Tam meduzy, a tu atak szczupaka…


H: Koniec wakacji... ale tych wyjazdowych. Dziś zatem będziemy porównywać zagraniczne przestrzenie do tych naszych. I wszystko pod wodą.  Zatem przed Wami wpis o wczorajszym nurkowaniu sprzętowym w Jeziorze Staw i nurkowaniach (sprzed kilku dni) w Morzu Czarnym. Próba porównania… także filmowa, bo tam zarejestrowaliśmy pływanie z potężnymi meduzami, a  tu nagraliśmy niespodziewany atak szczupaka. Do zobaczenia zatem pod wodą.

fot. Hubert, kopułowa osłona obiektywu daje takie możliwości… moje marzenie… dobrze, że jest od kogo pożyczać (JagnaBlue). Jezioro Staw
 

wtorek, 11 lipca 2017

Taka relacja ze "Zlotu Przyjaciół Karczaka", a muzyka (i inna sztuka) lała się strumieniami.



H: Góral (czytaj Krzysiek Górski), to kolejny Wariat na mojej drodze. Nawet nie wiem od kiedy się znamy…  ale tak pewnie 25 lat już stuknęło. Biegaliśmy onegdaj po Bieszczadach, biegaliśmy po Suwałkach, biegaliśmy nawet z odkurzaczami…   a ja biegałem raz do szpitala (a on tam  leżał). Krzysiek wymyślił sobie imprezę - Festiwal "Zlot Przyjaciół Karczaka". Wielkie festiwale wokół, a on ma swój. Jeszcze większy, bo jego.  Byliśmy z Miłoszem w Karczaku. Poczuliśmy atmosferę i mamy dla Was trochę zdjęć... no dobra. To nasz rekord, bo tyle materiału fotograficznego jeszcze nigdy nie daliśmy ( a relacja filmowa już się tworzy).

M: Jeszcze nigdy nie widziałem w jednym miejscu tylu zakręconych ludzi, ale oczywiście pozytywnie i mieli w niektórych sprawach takie same lub podobne poglądy do moich. Hasłem całego festiwalu było „Cała Puszcza parkiem narodowym” i to mi też się podobało, bo także bym tak chciał.

fot. Hubert, "społeczność karczakowska" w drugim dniu imprezy... 

piątek, 7 lipca 2017

O właściwym zastosowaniu namiotu cyrkowego i ambony myśliwskiej.



H: Niektóre wymysły człowieka szkodzą. Czasem jednak nawet te „wymysły” mogą zostać wykorzystane wbrew przeznaczeniu…  albo w nieco bardziej właściwej formie. Dziś będzie zatem o ambonie myśliwskiej, z której fotografowaliśmy łanie z młodymi  i o namiocie cyrkowym w Nowince, który choć dla ludzkiej rozrywki rozbity, to jednak bez męczenia  zwierząt z założenia się objawił.

fot. Hubert, taka łania z ambony przez nas widziana, patrzy w naszym kierunku, ale  nie widzi... dała nam jeszcze kilka minut radości ze spotkania
  

środa, 5 lipca 2017

Historia jednego zdjęcia… które nie wygrało konkursu fotograficznego i recepta na sukces.



H: Dziś krótko o zdjęciu, które nie wygrało konkursu, ale pojawią się w tym wpisie bardzo ważne wnioski… w tym taki przepis, co zrobić żeby przybliżyć się do wygrania. Do tego prezentacja innych zdjęć (ale już nie moich), które też nie wygrały, ale się wyróżniły w pewnej rywalizacji. To też „coś”.

fot. Hubert,    Dzięcioł czarny nad Sucharem Wygorzel (Wigierski Park Narodowy)... szukałem pretekstu, żeby pokazać Wam to zdjęcie... i pretekst się znalazł 

sobota, 1 lipca 2017

Premiera filmu „Dogonić wiatr” o Andrzeju „Wiśni” Wiśniewskim, czyli raczej o wodzie i wietrze.



H: Czas dla Wiśni. Dziś pokazujemy film, którego idea narodziła się kilka lat temu (i wtedy powstały pierwsze ujęcia). A jaki jest Wiśnia?  Najlepiej charakteryzują Andrzeja jego własne słowa. Po obejrzeniu prezentowanego Wam filmu napisał do mnie „esemesa”, którego fragment zacytuję: „Aż się popłakałem, że ja taki fajny”.   Ten Gość cały czas się deprecjonuje, bo jest z tego pokolenia, które skromność ma we krwi. Ale takiego człowieka warto poznać, warto z nim pogadać,  warto go pokazać i warto poświęcić mu chociaż 8 minut i 42. sekundy (tyle trwa film). Tym bardziej, że przecież on nasz. Z Suwalszczyzny ( a sezonowo… z Helu). Patrzcie i udostępniajcie.

Film. Dogonić wiatr, gonił wiatr i o tym opowiadał: Andrzej „Wiśnia” Wiśniewski, zadawał pytania i słuchał (scenariusz, montaż, reżyseria): Hubert Stojanowski, zdjęcia: Hubert i Miłosz Stojanowscy (Sudawcy), czas trwania 8:42.

niedziela, 25 czerwca 2017

O dzisiejszym spływie podwodnym Czarną Hańczą… i pływających gitarach.


H: Dziś razem z ekipą JagnaBlue tradycyjnie spłynęliśmy Czarną Hańczą. Tradycyjnie pod wodą. Tyle tradycyjnych tradycji… bo pojawiła się nowa (świecka) tradycja, wobec której hasło „zagraj na wiośle” nabiera dosłownego znaczenia. Sprawdzaliśmy bowiem jak radzą sobie gitary w nowym nurcie muzycznym... nurcie Czarnej Hańczy. A czemu w taki sposób znęcamy się nad gitarami? Tego się jeszcze nie dowiecie, ale możecie się dowiedzieć w80 sekund jak wygląda nasza rzeka z perspektywy ryby (i gitary). I choć dziś (przez wczorajsze deszcze) była słaba widoczność pod wodą… to i tak efekt falujących traw… do zobaczenia.

fot. Hubert, Miłosz gra na gitarze w każdych warunkach... nawet w nurcie Czarnej Hańczy (pozdrawiamy Pana Szczepana)

piątek, 16 czerwca 2017

O krótkiej wyprawie rowerowej po SPK, spływie po lokalnej Amazonce i o tym jak powiesiliśmy Pawła Młodkowskiego.



H: Dziś będzie o ciekawym spotkaniu z Pawłem Młodkowskim, fotografikiem (współpracującym z National Geographic), paralotniarzem, wielokrotnym laureatem konkursów (także światowych), świetnym człowiekiem… aż za dużo tych superlatyw na początek, dlatego teraz będzie coś negatywnego. Nasz dzisiejszy bohater jest przesadnie skromny. Będzie też o Suwalskim Parku Krajobrazowym… i kilku innych wątkach. Czyli kolejny (niemal) strumień świadomości, bo jak zwykle wiele się zdarzyło...

fot. Hubert, na lokalnej Amazonce,czyli Czarna Hańcza (rozlewisko w Turtulu), 
a przed nami morze skrzypów
 

piątek, 9 czerwca 2017

O dzisiejszych zdjęciach „pocztówkaszczych” z Wigier i uratowanej grzebiuszce z Mikołajewa.



H: Brakuje nam w zbiorach pocztówek. Jakoś tak mało ich robimy… ale dziś mieliśmy okazję, bo krótki rowerowy wypad nam się udał w okolicach Mikołajewa, Piasków i Czerwonego Krzyża (wszystko w Wigierskim Parku Narodowym). Jechaliśmy też nowym asfaltem w Mikołajewie i uratowaliśmy zdezorientowaną grzebiuszkę, która w stwardniałej masie bitumicznej zakopać się nie mogła. Zatem „szybkie” zdjęcia dzisiejsze (a tekst tylko w opisie fotografii).

fot. Miłosz, bardziej "pocztówkaszczo" chyba nam się nie uda. Najczęściej  fotografuje się zachody słońca, a na Suwalszczyźnie klasztor... czyli takie połączenie. 
 

środa, 7 czerwca 2017

O dziewczynach co w nogę grały tak, że aż warkocze furkotały (fotoreportaż subiektywny, ale sportowy)



H: To już druga nasza „odsłona” sportowa. Jakiś czas temu zrobiliśmy fotoreportaż na  finale  siatkarzy Ślepska (zobacz fotoreportaż), a dziś oglądaliśmy zmagania… w sumie koleżanek Miłosza (bo przynajmniej z trzema grywał na treningach). Waleczne są te dziewczyny !

fot. Miłosz, walka w powietrzu
 

poniedziałek, 29 maja 2017

O zagadkowych wgłębieniach (lejach) w środku lasu i skarbach spod starej łaźni w Suwałkach (a Sapkowski w tle)



H: Dzisiejszy wpis jest historyczny, bo materiał fotograficzny taki właśnie. Leżał, czekał i dojrzewał. A właściwie czekał, aż przydarzy się coś, co mnie sprowokuje do pokazania tych zdjęć. Prowokacja nadeszła od samego Andrzeja Sapkowskiego. Wziął i się przypomniał. Połączymy zatem dwie historie… jednym  opowiadaniem: „W leju po bombie”. Będziemy sprawdzali czy intrygujący temat wpłynie na poczytność naszego tekstu. I do tego sensacja:  Miłosz znalazł (z kolegami) koło starej łaźni skarby… a nawet całą ich wyspę. Takie dziś intrygujące zdarzenia mające skłonić  Was do przeczytania całego tekstu lub przynajmniej kliknięcia. Robimy badania, bo ostatni wpis o sprzątaniu Mulicznego spod wody pobił wszelkie rekordy (do tej pory ponad 16.000 wejść), a my nie znamy wszystkich przyczyn. 

fot. Miłosz, autoportret w starej łaźni... 

niedziela, 21 maja 2017

O tym, co kryło się na dnie w jeziorze Mulicznym. Takie nurkowanie w Wigierskim Parku Narodowym



H: Każda okazja jest dobra żeby zanurkować w jeziorze Mulicznym. Szczególnie jak przy okazji można wodę pozbawić elementów, które tam zupełnie nie pasują (bo człowiek je  bezczelnie porzucił). I dziś o takiej właśnie akcji: o podwodnym sprzątaniu Mulicznego w Wigierskim Parku Narodowym. Takie "skarby" przed Wami.

 fot. Hubert, Łukasz prezentuje: "Rezerwat przyrody. Wstęp wzbroniony"

wtorek, 16 maja 2017

Podwodne sprzątanie jeziora Mulicznego - zapowiedź sobotniej akcji w WPN


H: Już w sobotę ruszamy na akcję podwodnego sprzątania jeziora Mulicznego w Wigierskim Parku Narodowym.
Jest to pokłosie naszego nurkowania w ramach projektu: (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska.   Z  ekipą nurkową JagnaBlue  kolejny raz zejdziemy w głąb tego jeziora. 

fot. Hubert, Muliczne (z charakterystycznym półwyspem), tu zejdziemy pod wodę i trochę posprzątamy (zdjęcie z paralotni)
 

niedziela, 14 maja 2017

O dziewiczym rejsie naszej „Czajki” i wielkim testowaniu kajaków (i kanu) na Czarnej Hańczy



H: No i po spływaniu. W sobotę doświadczyliśmy prawdziwej wiosny i mogliśmy popływać  na Czarnej Hańczy wieloma kajakami i kanu… Ponad 50 modeli do spłynięcia, ale dla nas najważniejsza była „Czajka”. Staliśmy się właścicielami kanu i  teraz właśnie o tym wszystkim.

fot. Zbyszek Giza, dobrze mieć kolegów nauczycieli, którzy robią nam zdjęcia podczas dziewiczego spływu. Myślę, że wyraz mojej twarzy jest doskonałym odzwierciedleniem tego, 
co czułem. 
 

niedziela, 7 maja 2017

O latających rybach z Szeszupy i wiośnie niemrawej (ale zdeterminowanej) widzianej z paralotni w Suwalskim Parku Krajobrazowym


H: Determinacja to ważna sprawa. Ważna… jak jest. Ważna, że jest.  Ważne jak prowadzi do celu. I dziś trochę o tym, a wszystko okraszone jak zwykle zdjęciami (wszystkie z „wczoraj”). Pokażemy Suwalski Park Krajobrazowy z (mego) przelotu na paralotni, ale i z ziemi… bo ryby z Szeszupy już latają. Miłosz doświadczył też mocy drzemiącej w skrzydle… Łoś był blisko, a  niemrawa wiosna pod nami, nad nami i koło nas, a Antek już na świecie. Taka determinacja.

fot. Hubert, taka wiosna na polu w Suwalskim Parku Krajobrazowym... w dobie powszechnego wycinania, to drzewo się ostało... choć może zawadzać. Chwała właścicielowi pola!  I ja go odnajdę. (zdjęcie z paralotni)
 

środa, 3 maja 2017

O dzisiejszym (pierwszym w życiu) spotkaniu Miłosza z podróżniczkiem.



M: Dziś będę pisał i pokazywał zdjęcia tylko ja.  
Byliśmy rano nad Biebrzą i po raz pierwszy w życiu spotkałem się z podróżniczkiem. To było moje kolejne marzenie fotograficzne i udało mi się je spełnić.  Jest to gatunek pod ścisłą ochroną i w Polsce można go spotkać w niewielu miejscach i właśnie nad Biebrzą. Dlatego pokazuję teraz tylko tego małego, ale pięknego ptaszka.

fot. Miłosz, podróżniczek śpiewa nad Biebrzą... piękny ptak się dziś trafił Miłoszowi

wtorek, 2 maja 2017

O dawnych Jaćwingach i późniejszych Prusach, a i niemieckich bunkrów bez liku.



H: Najpierw będzie poniemieckie torowisko (z torami przez Rosjan zwiniętymi), potem grodzisko jaćwieskie w Orlińcu nam się objawi i wieś, której nie ma, następnie dwa niemieckie pomniki, co z definicji mają zachować coś w pamięci, a nie zachowały do końca. Pokażemy cmentarz ewangelicki na szczycie grodziska i kirkut pod Filipowem, a na koniec schrony. Dużo schronów, bo tak chciał Miłosz. A czas płynie i kruszy... Są jednak jeszcze czasem widoczne te wytwory człowieka. Jeszcze chcą opowiadać. I dziś właśnie o tym (a Miłosz często jako skala porównawcza).

fot. Hubert, dziś nadajemy także spod żelbetonu... Miłosz w schronach pod Bakałarzewem 

piątek, 28 kwietnia 2017

Wielkie testowanie kajaków na Czarnej Hańczy (12-13 maja w Budzie Ruskiej)


H: Lubimy spływać rzekami Suwalszczyzny. Sezon na takie atrakcje już praktycznie rusza… a już niedługo ciekawa impreza się zapowiada w Budzie Ruskiej…  Są kajaki, które chętnie zobaczylibysmy na wodzie…  i pewnie je zobaczymy i nawet „przywiosłujemy”. Bo taka niepowtarzalna okazja przed nami.
Jest szansa (i to wielka), że właśnie w pierwszy dzień tej imprezy oficjalnie zostanie nam przekazane canoe do eksploracji wód okolicznych i wszyscy chętni będą mogli przetestować nowy sprzęt Sudawców (ale dopiero po nas, żeby nie było).




fot. Hubert, takie wakacyjne na Czarnej Hańczy

niedziela, 23 kwietnia 2017

O sprzątaniu Rospudy i Wiśni szalejącym na desce z żaglem. Wodnie zatem.



H: Dziś tematyka „okołowodna”. Najpierw Rospuda, którą dzięki „promocji” pewnego ministra zna cała Polska. Nawet Maria Peszek onegdaj wyśpiewała: „Leżę bezbronna jak Rospuda. Leżę na wznak. I tak chcę, tak”. No bo i w jakimś sensie rzeka (i cała przyroda) jest wobec dominatora (człowieka) bezbronna. W jakimś sensie. Czasem zatem trzeba posprzątać okruch (i odruchy) głupoty ludzkiej, a przy okazji porozmawiać o fotografii ze studentem… fotografii z Anglii.
W drugiej części wpisu będzie więcej zdjęć niż słów… bo Wiśnia pokazał nam swój kunszt na desce z żaglem i to wcale nie gdzieś nad morzem, tylko na naszej żwirowni w Sobolewie. Wiało spektakularnie, Wiśnia śmigał,  a światło dało szansę na ciekawe ujęcia. Dużo ujęć...

fot. Hubert i Miłosz… bo jak pokazać dwa różne wydarzenia na jednym zdjęciu…
  

wtorek, 18 kwietnia 2017

O bliskim spotkaniu trzeciego… łosia i innych (nie)pospolitych zdarzeniach.



H: Co dla jednych pospolite… to dla innych niekoniecznie. I dziś trochę o tym, bo materiału dużo zaległego. Tydzień temu byliśmy nad Biebrzą, gdzie przypadkiem spotkaliśmy łosie. Tam raczej pospolite.   W piątek chodziliśmy w okolicach Krzywego, gdzie również przypadkiem spotkaliśmy ekipę reporterską. Niby nic, ale pospolicie się zaskoczyliśmy (chyba z wzajemnością).   W sobotę znowu Krzywe i symetria zastana (motyw pospolity, a wciąż cieszy).  Niedziela na Słupiu z szalonym kosem, którego z tak bliska tylko w Tatrach widzieliśmy.  A wczoraj rano pod Sobolewem kilka pospolitych ptaków i chyba jeden z tych rzadziej spotykanych, zaś  po południu  na Piaskach sasanka przydybana. Niby pospolita, a u nas rzadka i chroniona. 

fot. Miłosz, takie z łosiem spotkanie
 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Tym razem pierwszy raz na sportowo – finał I ligi siatkarzy w Suwałkach



H: A dziś zupełnie inaczej pokazujemy Suwałki i Suwalszczyznę -  na sportowo, bo i okazja była na takie emocje. Piąty i decydujący mecz finału  I ligi siatkarzy między Ślepskiem Suwałki  i   Aluron Virtu Warta Zawiercie.
O tym, że rywalizacja była niezwykle wyrównana świadczy właśnie piąty mecz (a w play-off więcej już nie można) i do tego zwycięzcę wyłonił piąty set ( i tu też więcej już nie można).
Zatem teraz zdjęcia pokazujące największy sukces naszych siatkarzy w historii (mimo przegranej). Wicemistrzostwo! Taki fotoreportaż. A zdjęć dużo... bo dużo emocji.

 fot. Hubert

sobota, 8 kwietnia 2017

Test roweru Miłosza… a zając coraz bliżej



H: Dziś krótko o tym co…  dziś i wczoraj. Pierwsza jazda terenowa Miłosza na nowym rowerze, konie, zające i kilka innych mało powiązanych zdarzeń. Cała historia raczej w obrazkach i komentarzach do zdjęć. Taka koncepcja dziś... na dziś. 

fot. Hubert, Miłosz na zjeździe leśnym (dzisiejszym) w okolicy Mulicznego
A rower zwie się Jaszczur... (tradycja taka... po Pancerniku)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Szybki wpis o wiośnie na dachu sąsiada. Takie czułości grzywaczy…



H: Wiosna ewidentnie i stanowczo wkracza do naszego ogrodu. A właściwie  na dach sąsiada. Obserwowaliśmy z Miłoszem przez okno zaloty gołębi grzywaczy (dziko żyjące i największe u nas gołębie). Sporo się działo, ale zanim odpaliliśmy aparat… to zostały już „tylko” czułości… ale może to i lepiej, bo zbyt intymnie było. Dziś zatem tak na szybko i do tego monotematycznie…

fot. Miłosz, takie czułości po… innych czułościach…
  

wtorek, 4 kwietnia 2017

O wsparciu rowerowym Góry Rowerskiej… a do tego dwa (bardzo) historyczne zdjęcia.



H: Nasz blog jest raczej z tych hobbystycznych, bo działamy głównie dla własnej zabawy i dla zabawy tych, których interesuje to, co nas bawi… A miło jest  nam szczególnie,  jak ktoś zechce nas wesprzeć w jakiejkolwiek formie.  I dziś oficjalnie do takiego kolejnego wsparcia doszło. Naszym partnerem został sklep i serwis rowerowy Góra Rowerska (o otwarciu już pisaliśmy zobacz wpis ).  Od dziś stanem technicznym naszego sprzętu rowerowego oficjalnie przestaliśmy się martwić. Mamy wsparcie fachowców!

fot. Hubert, Jacek kontempluje mój rower w Górze Rowerskiej... 
sprzęt trochę już historyczny, ale mój  

niedziela, 26 marca 2017

O sacrum zwizualizowanym, czyli ikonopisaniu Reni (w Sejnach)… i innych przedstawieniach (na Świętym Miejscu nad Rospudą)



H: Człowiek musi zwizualizować istotę boskości. Tak już ma i to od czasów, kiedy boskość zagościła w jego świadomości.  Dziś zatem skoncentrujemy się na pokazaniu pokazania sfery sacrum… choć odważni tylko taką próbę podejmują (ja bym się bał, że nie udźwignę). Dziś odwiedziliśmy Sejny, a właściwie Renię, która wyspecjalizowała się w pisaniu ikon (bo ikony się pisze, a nie maluje). Ale to po południu, bo wcześniej odwiedziliśmy Święte Miejsce nad Rospudą. Związki zaraz wykażemy. 

fot. Hubert, pisanie ikon... sacrum uchwycone (ReniaGniady.craft)
  

niedziela, 19 marca 2017

O grodzisku w Mieruniszkach i ptactwie wszelakim przelotnie nad nami (nawet bieliki dziś nas zaszczyciły)



M: Dziś pojechaliśmy z tatą na Górę Piaskową w Mieruniszkach. Pogoda nie była zbyt fajna, bo rano padał śnieg i deszcz.  Po drodze widzieliśmy masę żurawi i  innych ptaków i zrobiłem im kilka zdjęć .

H: Wiosna jest ptaszna.  Kakofonia międzygatunkowa. Ptasie radio. Głośno i dobitnie ptaki zaświadczały swoją obecność i gotowość do prokreacji.  Czajki kwiliły, skowronki świergotały, klangor rozbrzmiewał pod Mieruniszkami... a nawet bieliki nas zaszczyciły.
Kolejna wyprawa w okolicę Mieruniszk (taka forma) za nami. Kolejna próba odnalezienia punktów mocy pojaćwieskich (albo jeszcze wcześniejszych).  Jednak dziś tej mocy trochę jakby zabrakło…  nawet napiszę dlaczego.  

fot. Miłosz, ja na pozostałości wałów grodziska w Mieruniszkach (Piaskowa Góra)

niedziela, 12 marca 2017

O pięknie brzydoty w bramach suwalskich, o Górze Rowerskiej, Janie Walenciku, umiejętnościach warsztatowych i czarnym lodzie… a gęsi „zakluczają” temat.



H: Zazwyczaj tak jest, że fotografujący wszelkiej maści tropią brzydotę okoliczną, obdrapane mury, przeżarte rdzą kraty, złuszczone tablice… Tak już jest. Piękno brzydoty pociąga. Pokażemy zatem nasze zdjęcia... i zdjęcia moich uczniów (taką zgodę od nich dostałem). Napiszemy też o miejscu, które w sobotę wyrosło w Suwałkach… o Górze Rowerskiej. Do tego spotkanie z legendami filmu przyrodniczego w Polsce. Bożena i Jan Walencik w Lofcie się w piątek objawili. 

fot. Miłosz, w bramie suwalskiej...

poniedziałek, 6 marca 2017

Premiera internetowa filmu (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska… i relacja (Miłosza) z targów nurkowych w Warszawie


H: W sobotę pokazaliśmy nasz film na Targach Nurkowych "Podwodna Przygoda". Była też okazja żeby podziękować naszym partnerom nurkowym i sponsorom z "wielkiego świata". Godzina może była trochę dziwna… 10.15… do tego w sali konferencyjnej… w budynku gdzie odbywały się targi motocyklowe. Ale poszło... i trochę ludzi przyszło. Co prawda do pobicia rekordu suwalskiego brakowało pewnie z 300 osób… ale i tak było miło.

Zapraszamy zatem na film, takie wynurzenia uczestników projektu. A każdy wynurzał się na swój sposób... Kto nie widział... niech zobaczy, a kto widział... może zobaczyć jeszcze raz.


film: (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska
reżyseria, montaż, scenariusz: Hubert Stojanowski
zdjęcia: Miłosz i Hubert Stojanowscy, Ewa i Łukasz Drucis, Emil Sieńko
muzyka: OTAKO
opieka merytoryczna: Paweł Laskowski
partner: Wigierski Park Narodowy

niedziela, 26 lutego 2017

O pierwszych żurawiach, grodzisku i dworze w Sudawskich… i chyba najstarszej chacie na Suwalszczyźnie



H: Miłosz niestety na chorobowym… dlatego dziś sam piszę, a wczoraj sam szukałem przygód.
Cel był jeden: odszukać żurawie, a  trasa do wsi Sudawskie (najbardziej na północ wysunięty skrawek Suwalszczyzny)… A czemu tam? Bo nazwa (taka zbieżna z naszą), bo kolejne grodzisko jaćwieskie i dwór, z którego zostały fundamenty… a po drodze odwiedziłem jeszcze najstarszą chatę w Hańczy (a może i na Suwalszczyźnie). Dwór padł… a chata chłopska stoi… ponoć już 130 lat

fot. Hubert, chałupa Klejmontów w Hańczy... a śnieg sypie...
 

niedziela, 19 lutego 2017

O najstarszym drzewie na Suwalszczyźnie, któremu człowiek pomoc okazał…



H: Dziś będziemy pisali o najstarszym drzewie (lekko murowanym) w okolicy i związanymi z nim legendami. Do tego dołożymy własną… a właściwie legendę Miłosza, który miał tworzyć literaturę faktu (z kolejnego wypadu), a wyszła mu… literatura „niefaktu”, do tego z mało poetyckim zakończeniem (dlatego już na początku ostrzegam czytających).  Czyli dziś obowiązek opisania wydarzeń (tych faktycznych) na moich barkach (metaforycznych). A fakt jeszcze jeden, do tego przykry się pojawi… bo nie każdemu drzewu da się pomóc. 

fot.Miłosz, Dąb Napoleona, ponoć najstarsze drzewo na Suwalszczyźnie...

niedziela, 12 lutego 2017

Na paralotni nad Górą Jesionową i Szelmentem (dziś zdjęcia i film w80 sekund z przelotu)



H: Lubię latać na paralotni zimą… bo lubię monochromatyczność. Dziś wreszcie udało mi się na chwilę oderwać od ziemi. Na trasie pojawiła się Góra Jesionowa. I dziś właśnie o tym. 

film: Paralotnią nad Górą Jesionową (w80 sekund), tak sobie nad Wami "dyndałem"
 

czwartek, 9 lutego 2017

Nowe i stare, czyli premiera filmu Modliszko. w80 sekund i dwie sensacje ichtiologiczne w Czarnej Hańczy.



H: Taki szybki wpis, w jakimś sensie, wspomnieniowy.  Wspomnimy bowiem dwie  sensacje (o których już wspominaliśmy)… i przedstawiamy kolejną. Objawienie głowacza. Najpierw jednak premiera filmowa (opisywanej w październiku ubiegłego roku) modliszki. Zdjęcia już były (zobacz wpis i zdjęcia)… a teraz czas na film. Przez 80 sekund zachwycaliśmy się jej gracją i niebywałym spokojem. Zachwyćcie się. Jest piękna.

Film: Modliszko. w80 sekund

poniedziałek, 30 stycznia 2017

O śladach, które czasem zostają… czyli dziś filmowo, muzycznie, fotograficznie i rysunkowo.




H: Całe życie się uczymy. Uświadomiłem sobie w sobotę, że dziwnie się czuję słuchając, jak ktoś czyta na głos to, co napisałem. Dziwne… ale ciekawe uczucie.
Dziś będzie filmowo, muzycznie, fotograficznie i rysunkowo (taka Hania), do tego nauka jazdy na biegówkach (także nocą), pogadanka w Augustowie  i opowieść filmowa o Muzykantach z Raczek. Wielowątkowo zatem. Jak zwykle. A ślad czasem gdzieś zostanie...

fot. Samowyzwalacz... Miłosza nocne nartowanie...
 

środa, 25 stycznia 2017

w80 sekund... czyli bardzo praktyczne wykorzystanie Wigier

H: Pokazywaliśmy niedawno jak zamarzają Wigry... ładnie zamarzały. Z takim tchnieniem... A teraz czas na bardziej praktyczne zastosowanie tego, co tak spektakularnie zamarzało. Mamy wreszcie lodowisko i pokażemy je na filmie... jak zwykle w 80 sekund.

Film w80 sekund: Wigry... takie lodowisko

zapraszamy do subskrybowania naszego "youtubowego" kanału w80 sekund. Filmy z Suwalszczyzny

wtorek, 24 stycznia 2017

O diable na Suwalszczyźnie (i o tych, co go tam dostrzegli)… czyli o piekle pod stopami „tam gdzie diabeł mówi dobranoc”.



H: Diabeł, Boruta, Rokita, Czart, Kusy… w „demonologii” Suwalszczyzny z tą postacią spotkać się można dość często w legendach i radosnej twórczości ludowej.
Tak się składa, że w niedzielę byliśmy z Miłoszem w Raczkach i dokumentowaliśmy jasełka… i wszędobylskie diabły. No i te Raczki… które nie tak dawno pojawiły się w filmie Tomasza Bagińskiego (Twardowsky 2.0 - zobacz film)  A i Tomek Organek (wszak z Raczek) spotkał tu Złego (tak śpiewa na ostatniej płycie). Czyli coś jest na rzeczy… Temat wywołany. Demoniczny, bo i znaki wokół tak się objawiają… a na koniec rozwiązanie zagadki tajemniczych morderstw sprzed roku na Zatoce Słupiańskiej (dziś wreszcie dorwaliśmy podejrzanego). A diabeł tkwi w szczegółach.

fot. Hubert, taki akt twórczy lekko „podmalowany”,  by do tematu pasował. Unikam takich działań, ale jakoś tak Tomek Bagiński mnie natchnął (zobacz sceny w piekle w Jadze - film
 

niedziela, 15 stycznia 2017

O Lodzie, lodospadzie, wiecznej zmarzlinie i dzisiejszym lodowisku (a w przelocie radio z Kopca Kościuszki)



H: Zima ma swoje prawa, a jednym z takich niezbywalnych jest właśnie „zamarzalność”. Ostatnie lata pokazują, że może nie jest to tak powszechne zjawisko jak dawniej, ale jednak czasem jeszcze mróz zaszaleje. Kilka razy w tym roku udało nam się udokumentować to szaleństwo fotograficznie… i dwa razy  filmowo (zobacz nasz nowy projekt w80 sekund. Filmy z Suwalszczyzny, taki nasz youtubowy „kanał zachwytów” z definicji dość krótkich). Lód. Lądolód. Lodowisko. Wieczna zmarzlina. O tym dziś.

fot. Hubert. lodospadanie w Turtulu... taka Kraina Lodu
 

piątek, 13 stycznia 2017

Stratujemy z naszym nowym projektem: „w80 sekund. Filmy z Suwalszczyzny”



H: Zdjęcia są najlepsze… jednak czasem chciałoby się pokazać trochę ruchomych obrazków. Problem jest niestety z montażem… a właściwie brakiem czasu na montaż. Kilka dni temu doznałem objawienia i chyba wiem  jak z tym czasem powalczyć.
Startujemy z nasz nowym projekt: w80 sekund. Filmy z Suwalszczyzny, czyli w 80 sekund dookoła… tematu (jakiegoś). To będzie taki nasz „kanał wzruszeń” (oksymoron mi wyszedł prawie).

 

niedziela, 8 stycznia 2017

O Biegunach, czyli o zamarzających Wigrach, Jacku Pałkiewiczu, Biegnącym Wilku, Bartoszu Stróżyńskim… i kilku innych wciąż gnających przed siebie.



H: Bieguny i Bieguni mi się wciąż objawiają. Od kilku dni zima przypomina wreszcie, że jest (wczoraj ponoć było – 29).  I dziś będzie o tych zimnych miejscach… i o tych, co je odwiedzają. Bieguni (jak u Tokarczuk) są wśród nas…  czyli o spotkaniu z Jackiem Pałkiewiczem (i jego Syberią), Biegnącym Wilkiem (jego Norwegią i Alaską… nad naszym suwalskim Zalewem). A na koniec przedstawimy mistrza antarktycznej fotografii - Bartosza Stróżyńskiego, który zaprasza nas na unikatowe wydarzenie: Trzy sztuki w Antarktyce (a z nim Adam Nowak i Olaf Lubaszenko, ci którzy napiętnowali mnie przed laty… i na lata). Do tego Wojtek Misiukiewicz z nami pomykał...  Zimno za oknem i o zimnie pisać będziemy. Taka jest koncepcja.

fot. Hubert, Tchnienie Wigier. Tak zamarza jezioro
 

niedziela, 1 stycznia 2017

O Puszczy Rominckiej, wiaduktach w Stańczykach i głazach cesarza (Wilhelma II).



H: Nowy rok. Nowe wyzwania, a za oknem spóźnione strzały. To ci, którzy zbyt wcześnie stracili świadomość, albo przeoczyli petardy, które sami z taką zaciętością kupowali. Strzelają zatem na wiwat i na stres zwierzaków. Niemiecki cesarz i król Prus Wilhelm II Hohenzollern też strzelał nieopodal, a lud mu pomniki stawiał. Taka rola władzy: strzelać i na pomnikach być uwiecznianym. Czasy się zmieniają, a z przywilejów wciąż ktoś chce korzystać. Kilka  pomników majestatu cesarskiego znaleźliśmy podczas dwóch wypadów do Puszczy Rominckiej. No i zobaczyliśmy największe dzieło dawnych mieszkańców tych terenów – wiadukty w Stańczykach. Drugie „sztandarowe” miejsce w okolicy (po klasztorze wigierskim)… a zabytków takich zbyt wiele nie mamy. I dziś właśnie o tym...

fot. Hubert, taka zadyma śnieżna nad najwyższymi wiaduktami w Polsce... czyli w Stańczykach