środa, 16 sierpnia 2017

O młodych bocianach i żurawiach na zgrupowaniu… i zdjęciach z powietrza Miłosza.



H: Chyba jednak jesień już blisko… Kilka dni temu, koło wiaduktów w Kiepojciach przyłapaliśmy kilkanaście bocianów, które miały jeszcze na dziobach oznaki młodości. Mogliśmy patrzeć jak na  kilkunastu metrach niezdarnie przygotowują się do lądowania…  Takie to nieporadne… ale już za chwilę przecież ruszą w świat daleki i będą latały może nawet lepiej niż rodzice… a Miłosz robi zdjęcia z powietrza... nawet sobie "znak wodny" przygotował. Idzie nowe...

fot. Miłosz, dzisiejsza praca w polu... (i Miłosza i jakiegoś rolnika)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Majster Festiwal Siły, czyli Miłosz prezentuje na sportowo...



H: Kolejne wyzwanie sportowe…  siłowo, choć wcale nie na siłę, bo każda okazja do trenowania zmysłów (fotograficznych) jest dobra. Była już u nas na blogu siatkówka, piłka nożna (dziewczyn), a teraz zawody siłaczy. Miłosz podjął się robienia zdjęć i teraz właśnie prezentujemy efekt  jego pracy. Taki festiwal siły obiektywem Miłosza.

fot. Miłosz, tak jak wszystkie poniższe zdjęcia z wczorajszej imprezy nad Zalewem

niedziela, 30 lipca 2017

Czy nurkowanie w Jeziorze Staw jest ciekawsze niż w Morzu Czarnym? Tam meduzy, a tu atak szczupaka…


H: Koniec wakacji... ale tych wyjazdowych. Dziś zatem będziemy porównywać zagraniczne przestrzenie do tych naszych. I wszystko pod wodą.  Zatem przed Wami wpis o wczorajszym nurkowaniu sprzętowym w Jeziorze Staw i nurkowaniach (sprzed kilku dni) w Morzu Czarnym. Próba porównania… także filmowa, bo tam zarejestrowaliśmy pływanie z potężnymi meduzami, a  tu nagraliśmy niespodziewany atak szczupaka. Do zobaczenia zatem pod wodą.

fot. Hubert, kopułowa osłona obiektywu daje takie możliwości… moje marzenie… dobrze, że jest od kogo pożyczać (JagnaBlue). Jezioro Staw
 

wtorek, 11 lipca 2017

Taka relacja ze "Zlotu Przyjaciół Karczaka", a muzyka (i inna sztuka) lała się strumieniami.



H: Góral (czytaj Krzysiek Górski), to kolejny Wariat na mojej drodze. Nawet nie wiem od kiedy się znamy…  ale tak pewnie 25 lat już stuknęło. Biegaliśmy onegdaj po Bieszczadach, biegaliśmy po Suwałkach, biegaliśmy nawet z odkurzaczami…   a ja biegałem raz do szpitala (a on tam  leżał). Krzysiek wymyślił sobie imprezę - Festiwal "Zlot Przyjaciół Karczaka". Wielkie festiwale wokół, a on ma swój. Jeszcze większy, bo jego.  Byliśmy z Miłoszem w Karczaku. Poczuliśmy atmosferę i mamy dla Was trochę zdjęć... no dobra. To nasz rekord, bo tyle materiału fotograficznego jeszcze nigdy nie daliśmy ( a relacja filmowa już się tworzy).

M: Jeszcze nigdy nie widziałem w jednym miejscu tylu zakręconych ludzi, ale oczywiście pozytywnie i mieli w niektórych sprawach takie same lub podobne poglądy do moich. Hasłem całego festiwalu było „Cała Puszcza parkiem narodowym” i to mi też się podobało, bo także bym tak chciał.

fot. Hubert, "społeczność karczakowska" w drugim dniu imprezy... 

piątek, 7 lipca 2017

O właściwym zastosowaniu namiotu cyrkowego i ambony myśliwskiej.



H: Niektóre wymysły człowieka szkodzą. Czasem jednak nawet te „wymysły” mogą zostać wykorzystane wbrew przeznaczeniu…  albo w nieco bardziej właściwej formie. Dziś będzie zatem o ambonie myśliwskiej, z której fotografowaliśmy łanie z młodymi  i o namiocie cyrkowym w Nowince, który choć dla ludzkiej rozrywki rozbity, to jednak bez męczenia  zwierząt z założenia się objawił.

fot. Hubert, taka łania z ambony przez nas widziana, patrzy w naszym kierunku, ale  nie widzi... dała nam jeszcze kilka minut radości ze spotkania
  

środa, 5 lipca 2017

Historia jednego zdjęcia… które nie wygrało konkursu fotograficznego i recepta na sukces.



H: Dziś krótko o zdjęciu, które nie wygrało konkursu, ale pojawią się w tym wpisie bardzo ważne wnioski… w tym taki przepis, co zrobić żeby przybliżyć się do wygrania. Do tego prezentacja innych zdjęć (ale już nie moich), które też nie wygrały, ale się wyróżniły w pewnej rywalizacji. To też „coś”.

fot. Hubert,    Dzięcioł czarny nad Sucharem Wygorzel (Wigierski Park Narodowy)... szukałem pretekstu, żeby pokazać Wam to zdjęcie... i pretekst się znalazł 

sobota, 1 lipca 2017

Premiera filmu „Dogonić wiatr” o Andrzeju „Wiśni” Wiśniewskim, czyli raczej o wodzie i wietrze.



H: Czas dla Wiśni. Dziś pokazujemy film, którego idea narodziła się kilka lat temu (i wtedy powstały pierwsze ujęcia). A jaki jest Wiśnia?  Najlepiej charakteryzują Andrzeja jego własne słowa. Po obejrzeniu prezentowanego Wam filmu napisał do mnie „esemesa”, którego fragment zacytuję: „Aż się popłakałem, że ja taki fajny”.   Ten Gość cały czas się deprecjonuje, bo jest z tego pokolenia, które skromność ma we krwi. Ale takiego człowieka warto poznać, warto z nim pogadać,  warto go pokazać i warto poświęcić mu chociaż 8 minut i 42. sekundy (tyle trwa film). Tym bardziej, że przecież on nasz. Z Suwalszczyzny ( a sezonowo… z Helu). Patrzcie i udostępniajcie.

Film. Dogonić wiatr, gonił wiatr i o tym opowiadał: Andrzej „Wiśnia” Wiśniewski, zadawał pytania i słuchał (scenariusz, montaż, reżyseria): Hubert Stojanowski, zdjęcia: Hubert i Miłosz Stojanowscy (Sudawcy), czas trwania 8:42.

niedziela, 25 czerwca 2017

O dzisiejszym spływie podwodnym Czarną Hańczą… i pływających gitarach.


H: Dziś razem z ekipą JagnaBlue tradycyjnie spłynęliśmy Czarną Hańczą. Tradycyjnie pod wodą. Tyle tradycyjnych tradycji… bo pojawiła się nowa (świecka) tradycja, wobec której hasło „zagraj na wiośle” nabiera dosłownego znaczenia. Sprawdzaliśmy bowiem jak radzą sobie gitary w nowym nurcie muzycznym... nurcie Czarnej Hańczy. A czemu w taki sposób znęcamy się nad gitarami? Tego się jeszcze nie dowiecie, ale możecie się dowiedzieć w80 sekund jak wygląda nasza rzeka z perspektywy ryby (i gitary). I choć dziś (przez wczorajsze deszcze) była słaba widoczność pod wodą… to i tak efekt falujących traw… do zobaczenia.

fot. Hubert, Miłosz gra na gitarze w każdych warunkach... nawet w nurcie Czarnej Hańczy (pozdrawiamy Pana Szczepana)

piątek, 16 czerwca 2017

O krótkiej wyprawie rowerowej po SPK, spływie po lokalnej Amazonce i o tym jak powiesiliśmy Pawła Młodkowskiego.



H: Dziś będzie o ciekawym spotkaniu z Pawłem Młodkowskim, fotografikiem (współpracującym z National Geographic), paralotniarzem, wielokrotnym laureatem konkursów (także światowych), świetnym człowiekiem… aż za dużo tych superlatyw na początek, dlatego teraz będzie coś negatywnego. Nasz dzisiejszy bohater jest przesadnie skromny. Będzie też o Suwalskim Parku Krajobrazowym… i kilku innych wątkach. Czyli kolejny (niemal) strumień świadomości, bo jak zwykle wiele się zdarzyło...

fot. Hubert, na lokalnej Amazonce,czyli Czarna Hańcza (rozlewisko w Turtulu), 
a przed nami morze skrzypów
 

piątek, 9 czerwca 2017

O dzisiejszych zdjęciach „pocztówkaszczych” z Wigier i uratowanej grzebiuszce z Mikołajewa.



H: Brakuje nam w zbiorach pocztówek. Jakoś tak mało ich robimy… ale dziś mieliśmy okazję, bo krótki rowerowy wypad nam się udał w okolicach Mikołajewa, Piasków i Czerwonego Krzyża (wszystko w Wigierskim Parku Narodowym). Jechaliśmy też nowym asfaltem w Mikołajewie i uratowaliśmy zdezorientowaną grzebiuszkę, która w stwardniałej masie bitumicznej zakopać się nie mogła. Zatem „szybkie” zdjęcia dzisiejsze (a tekst tylko w opisie fotografii).

fot. Miłosz, bardziej "pocztówkaszczo" chyba nam się nie uda. Najczęściej  fotografuje się zachody słońca, a na Suwalszczyźnie klasztor... czyli takie połączenie. 
 

środa, 7 czerwca 2017

O dziewczynach co w nogę grały tak, że aż warkocze furkotały (fotoreportaż subiektywny, ale sportowy)



H: To już druga nasza „odsłona” sportowa. Jakiś czas temu zrobiliśmy fotoreportaż na  finale  siatkarzy Ślepska (zobacz fotoreportaż), a dziś oglądaliśmy zmagania… w sumie koleżanek Miłosza (bo przynajmniej z trzema grywał na treningach). Waleczne są te dziewczyny !

fot. Miłosz, walka w powietrzu
 

poniedziałek, 29 maja 2017

O zagadkowych wgłębieniach (lejach) w środku lasu i skarbach spod starej łaźni w Suwałkach (a Sapkowski w tle)



H: Dzisiejszy wpis jest historyczny, bo materiał fotograficzny taki właśnie. Leżał, czekał i dojrzewał. A właściwie czekał, aż przydarzy się coś, co mnie sprowokuje do pokazania tych zdjęć. Prowokacja nadeszła od samego Andrzeja Sapkowskiego. Wziął i się przypomniał. Połączymy zatem dwie historie… jednym  opowiadaniem: „W leju po bombie”. Będziemy sprawdzali czy intrygujący temat wpłynie na poczytność naszego tekstu. I do tego sensacja:  Miłosz znalazł (z kolegami) koło starej łaźni skarby… a nawet całą ich wyspę. Takie dziś intrygujące zdarzenia mające skłonić  Was do przeczytania całego tekstu lub przynajmniej kliknięcia. Robimy badania, bo ostatni wpis o sprzątaniu Mulicznego spod wody pobił wszelkie rekordy (do tej pory ponad 16.000 wejść), a my nie znamy wszystkich przyczyn. 

fot. Miłosz, autoportret w starej łaźni...