niedziela, 10 czerwca 2018

Filmowo o festiwalu u Górala (na Karczaku, rok temu) w stodole.


H: To już prawie rok minął od naszej wizyty na Karczaku u Górala. A jak ten rok już mija… to znaczy, że już wkrótce kolejne spotkania i koncerty nad Biebrzą. Ale zanim będzie nowe… to trzeba pokazać, co było… i dziś pokazujemy filmowy reportaż z tamtych, jakże klimatycznych wydarzeń. Świetni ludzie i świetna muzyka (np. Jacek Kleyff, Orkiestra Świętego Mikołaja, Ania Broda, Radio Samsara, czy wreszcie Magda Sowul). A wszystko to w  stodole u Górala. Oglądać i się wzruszać!



piątek, 1 czerwca 2018

O krainie skrzypu i ważki… czyli w kanu po Stawie Turtulskim.


H: Wczoraj kolejny raz odwiedziliśmy Turtul i opłynęliśmy wyspy na rozlewisku Czarnej Hańczy. Było dużo słońca, dużo skrzypów i mnóstwo ważek. Zatem teraz taki zielony reportaż… a zdjęcia głównie Agnieszki.Takie zieloności...

fot. Hubert, tak zielono nam było na Stawie Turtulskim
  

niedziela, 20 maja 2018

O Hańczy, co wciąż zaskakuje i o pierwszym „zleceniu na Suwalszczyznę”. Od Tomka Bagińskiego.


H: Jezioro Hańcza...  Tyle razy. Nad. Pod. Wokół… a za każdym razem coś nowego. 15 kwietnia latałem na paralotni nad ścieżką, którą wczoraj przeszliśmy sobie bardziej tradycyjnie… ale już w pełnej zieloności. Wtedy latałem nad głazem, który w obwodzie ma pewnie 10 metrów… a nie widziałem go. Zrobiłem zdjęcie półwyspu, pokazałem na blogu, a kamień dostrzegłem…  dopiero wczoraj. A dziś ruszamy z projektem: „Suwalszczyzna na zlecenie”. Tomek Bagiński zlecił onegdaj...

fot. Hubert, nad Hańczą. Kamienie, woda... i my.
 

niedziela, 13 maja 2018

O tym jak jedni testowali kajaki… a inni się na nich ścigali. Reportersko…


H: Wczoraj trochę się kręciliśmy wokół dwóch wydarzeń, ale odbywających się (przynajmniej przez krótką chwilę) w jednym miejscu. Chwila była krótka, bo jak maraton kajakowy wystartował… to w zatoce klasztornej zostali sami testujący. Teraz napiszę, kto był głównym sprawcą tego zamieszania: Suwalska Organizacja TurystycznaKayakZone... a (niemal) wszystko w Wigierskim Parku Narodowym.
I dziś właśnie fotograficznie o tym podwójnym wydarzeniu kajakowym… A Miłosz zaproponuje kolejny „jutubowy wpis vlogowy” z tej akcji.

fot. Hubert, na starcie maratonu w cieniu klasztoru (a woda jeszcze się nie marszczy za bardzo)

niedziela, 15 kwietnia 2018

Paralotnią nad Suwalskim Parkiem Krajobrazowym.


H: Dziś rano udało się polatać trochę. Warunki były bezwietrzne, dlatego pojawiłem się w wielu miejscach Suwalskiego Parku Krajobrazowego... i te miejsca teraz pokażę. Taką mam koncepcję.

fot. Hubert, kładka w Turtulu
  


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

A czy Ty zrobiłeś już serwis swego roweru? Czyli wiosenny test w terenie (5 minut jazdy za Suwałkami).


H: Już nic nie szeleści, luzy zniknęły…  i sezon wybucha jak wiosna (taka parafraza Organka). „Jaszczur” gotowy do jazdy dzięki szybkiej i fachowej ekipie serwisu (i sklepu), naszego partnera. Czyli Góra Rowerska kolejny raz doprowadziła nas do porządku.   

fot. Hubert, test wiosenny kilka minut od domu...
   

sobota, 31 marca 2018

O zimie i wiośnie. W jednym dniu.


H: Wczoraj rano byliśmy z Miłoszem w Wigierskim Parku Narodowym.  Zima wtedy była. Po południu też byliśmy w tych samych miejscach… i była już wiosna. Kilka godzin różnicy, a wizualnie zmiana nastąpiła potężna. Ciekawe doświadczenie, które uwieczniliśmy na zdjęciach.  Do tego żurawie klangorzyły aż miło... a Miłosz miło za nimi podążał.

fot. Hubert, rano śnieg pod stopami... a kilka godzin później wiosna

niedziela, 11 marca 2018

Łoś wczesnowiosenny… a „ogniskowej” było tym razem za dużo. Z drogi.



H: Znowu spotkałem łosia… a dokładniej klępę. Z drogi. W planach nie miałem fotografowania, a apart jechał ze mną "na wszelki wypadek".  Zazwyczaj jest tak, że brakuje mi ogniskowej i modele (zwierzęta) raczej są zbyt małe w kadrze… a dziś zupełnie odwrotnie. Pierwszy raz obiektyw był „za długi”, a obiekt za blisko… Krótszego obiektywu oczywiście nie zabrałam (ale wnioski wyciągnąłem).  Klępę przydybałem przy samej drodze i niby mogłem próbować  wyjść z samochodu, ale obawiałem się, że ją spłoszę… i dlatego dziś takie zdjęcia. Bardzo bliskie.   

fot. Hubert
 

czwartek, 22 lutego 2018

O lisie, który szedł na czołowe i łaniach zaklinanych.



H: Patrzył, ale nie widział. Słyszał migawkę, ale (klucząc) szedł prosto na mnie… Taki lis przypadkiem mi się trafił. Nigdy nie byłem tak blisko rudzielca, który nie miał świadomości, że jest tak blisko człowieka. Najbardziej zaskakujące jest to, że stałem bez jakiejkolwiek osłony… na skraju lasu (w Wigierskim Parku Narodowym). Taka przygoda.

fot. Hubert, tak blisko lisa jeszcze nie byłem 

piątek, 16 lutego 2018

Młyn Możdżera w Sobolewie. Taka kompozycja... w80 sekund...



H: Chwilowe przebłyski zimy nam się tylko trafiały w tym roku…   Odwiedziliśmy kolejny raz młyn Możdżera (nie tylko Leszek jest z tego rodu) w Sobolewie.
Padał śnieg...  przez chwilę. Wiało... przez chwilę. Czarna Hańcza... szumi wciąż…  a my zrobiliśmy kolejny filmik z cyklu: w80 sekund.
Miłosz tym razem debiutuje jako autor muzyki i wykonawca w jednym (a to dopiero początek jego działań)

fot. Hubert, elementy "młyńskie" w Czarnej Hańczy

sobota, 10 lutego 2018

O bardzo bliskim spotkaniu z… kolejnym łosiem.



H: Czasem i takie historie mi się trafiają. Piękne i bardzo bliskie spotkanie  z łosiem,  który uznał, że jedzenie okolicznych jałowców jest bardziej absorbujące niż gość (w jego świecie) z aparatem. A i śnieg delikatnie zasygnalizował swą obecność w lesie sosnowym…  Taka moja propozycja kilku zdjęć tego samego osobnika w różnych aranżacjach przestrzennych (ładnie współpracował). 

fot. Hubert 

piątek, 26 stycznia 2018

O tym jak Wigry odpuszczają

H: Miały być przejazdy na biegówkach... miały być łyżwy na Wigrach,  a od kilku dni śnieg i lód w defensywie. I takie wczorajsze spostrzeżenia rodzinne (tylko fotograficzne)  na tradycyjnej trasie spacerowej...

fot. Miłosz