niedziela, 23 kwietnia 2017

O sprzątaniu Rospudy i Wiśni szalejącym na desce z żaglem. Wodnie zatem.



H: Dziś tematyka „okołowodna”. Najpierw Rospuda, którą dzięki „promocji” pewnego ministra zna cała Polska. Nawet Maria Peszek onegdaj wyśpiewała: „Leżę bezbronna jak Rospuda. Leżę na wznak. I tak chcę, tak”. No bo i w jakimś sensie rzeka (i cała przyroda) jest wobec dominatora (człowieka) bezbronna. W jakimś sensie. Czasem zatem trzeba posprzątać okruch (i odruchy) głupoty ludzkiej, a przy okazji porozmawiać o fotografii ze studentem… fotografii z Anglii.
W drugiej części wpisu będzie więcej zdjęć niż słów… bo Wiśnia pokazał nam swój kunszt na desce z żaglem i to wcale nie gdzieś nad morzem, tylko na naszej żwirowni w Sobolewie. Wiało spektakularnie, Wiśnia śmigał,  a światło dało szansę na ciekawe ujęcia. Dużo ujęć...

fot. Hubert i Miłosz… bo jak pokazać dwa różne wydarzenia na jednym zdjęciu…
  

wtorek, 18 kwietnia 2017

O bliskim spotkaniu trzeciego… łosia i innych (nie)pospolitych zdarzeniach.



H: Co dla jednych pospolite… to dla innych niekoniecznie. I dziś trochę o tym, bo materiału dużo zaległego. Tydzień temu byliśmy nad Biebrzą, gdzie przypadkiem spotkaliśmy łosie. Tam raczej pospolite.   W piątek chodziliśmy w okolicach Krzywego, gdzie również przypadkiem spotkaliśmy ekipę reporterską. Niby nic, ale pospolicie się zaskoczyliśmy (chyba z wzajemnością).   W sobotę znowu Krzywe i symetria zastana (motyw pospolity, a wciąż cieszy).  Niedziela na Słupiu z szalonym kosem, którego z tak bliska tylko w Tatrach widzieliśmy.  A wczoraj rano pod Sobolewem kilka pospolitych ptaków i chyba jeden z tych rzadziej spotykanych, zaś  po południu  na Piaskach sasanka przydybana. Niby pospolita, a u nas rzadka i chroniona. 

fot. Miłosz, takie z łosiem spotkanie
 

czwartek, 13 kwietnia 2017

Tym razem pierwszy raz na sportowo – finał I ligi siatkarzy w Suwałkach



H: A dziś zupełnie inaczej pokazujemy Suwałki i Suwalszczyznę -  na sportowo, bo i okazja była na takie emocje. Piąty i decydujący mecz finału  I ligi siatkarzy między Ślepskiem Suwałki  i   Aluron Virtu Warta Zawiercie.
O tym, że rywalizacja była niezwykle wyrównana świadczy właśnie piąty mecz (a w play-off więcej już nie można) i do tego zwycięzcę wyłonił piąty set ( i tu też więcej już nie można).
Zatem teraz zdjęcia pokazujące największy sukces naszych siatkarzy w historii (mimo przegranej). Wicemistrzostwo! Taki fotoreportaż. A zdjęć dużo... bo dużo emocji.

 fot. Hubert

sobota, 8 kwietnia 2017

Test roweru Miłosza… a zając coraz bliżej



H: Dziś krótko o tym co…  dziś i wczoraj. Pierwsza jazda terenowa Miłosza na nowym rowerze, konie, zające i kilka innych mało powiązanych zdarzeń. Cała historia raczej w obrazkach i komentarzach do zdjęć. Taka koncepcja dziś... na dziś. 

fot. Hubert, Miłosz na zjeździe leśnym (dzisiejszym) w okolicy Mulicznego
A rower zwie się Jaszczur... (tradycja taka... po Pancerniku)

czwartek, 6 kwietnia 2017

Szybki wpis o wiośnie na dachu sąsiada. Takie czułości grzywaczy…



H: Wiosna ewidentnie i stanowczo wkracza do naszego ogrodu. A właściwie  na dach sąsiada. Obserwowaliśmy z Miłoszem przez okno zaloty gołębi grzywaczy (dziko żyjące i największe u nas gołębie). Sporo się działo, ale zanim odpaliliśmy aparat… to zostały już „tylko” czułości… ale może to i lepiej, bo zbyt intymnie było. Dziś zatem tak na szybko i do tego monotematycznie…

fot. Miłosz, takie czułości po… innych czułościach…
  

wtorek, 4 kwietnia 2017

O wsparciu rowerowym Góry Rowerskiej… a do tego dwa (bardzo) historyczne zdjęcia.



H: Nasz blog jest raczej z tych hobbystycznych, bo działamy głównie dla własnej zabawy i dla zabawy tych, których interesuje to, co nas bawi… A miło jest  nam szczególnie,  jak ktoś zechce nas wesprzeć w jakiejkolwiek formie.  I dziś oficjalnie do takiego kolejnego wsparcia doszło. Naszym partnerem został sklep i serwis rowerowy Góra Rowerska (o otwarciu już pisaliśmy zobacz wpis ).  Od dziś stanem technicznym naszego sprzętu rowerowego oficjalnie przestaliśmy się martwić. Mamy wsparcie fachowców!

fot. Hubert, Jacek kontempluje mój rower w Górze Rowerskiej... 
sprzęt trochę już historyczny, ale mój  

niedziela, 26 marca 2017

O sacrum zwizualizowanym, czyli ikonopisaniu Reni (w Sejnach)… i innych przedstawieniach (na Świętym Miejscu nad Rospudą)



H: Człowiek musi zwizualizować istotę boskości. Tak już ma i to od czasów, kiedy boskość zagościła w jego świadomości.  Dziś zatem skoncentrujemy się na pokazaniu pokazania sfery sacrum… choć odważni tylko taką próbę podejmują (ja bym się bał, że nie udźwignę). Dziś odwiedziliśmy Sejny, a właściwie Renię, która wyspecjalizowała się w pisaniu ikon (bo ikony się pisze, a nie maluje). Ale to po południu, bo wcześniej odwiedziliśmy Święte Miejsce nad Rospudą. Związki zaraz wykażemy. 

fot. Hubert, pisanie ikon... sacrum uchwycone (ReniaGniady.craft)
  

niedziela, 19 marca 2017

O grodzisku w Mieruniszkach i ptactwie wszelakim przelotnie nad nami (nawet bieliki dziś nas zaszczyciły)



M: Dziś pojechaliśmy z tatą na Górę Piaskową w Mieruniszkach. Pogoda nie była zbyt fajna, bo rano padał śnieg i deszcz.  Po drodze widzieliśmy masę żurawi i  innych ptaków i zrobiłem im kilka zdjęć .

H: Wiosna jest ptaszna.  Kakofonia międzygatunkowa. Ptasie radio. Głośno i dobitnie ptaki zaświadczały swoją obecność i gotowość do prokreacji.  Czajki kwiliły, skowronki świergotały, klangor rozbrzmiewał pod Mieruniszkami... a nawet bieliki nas zaszczyciły.
Kolejna wyprawa w okolicę Mieruniszk (taka forma) za nami. Kolejna próba odnalezienia punktów mocy pojaćwieskich (albo jeszcze wcześniejszych).  Jednak dziś tej mocy trochę jakby zabrakło…  nawet napiszę dlaczego.  

fot. Miłosz, ja na pozostałości wałów grodziska w Mieruniszkach (Piaskowa Góra)

niedziela, 12 marca 2017

O pięknie brzydoty w bramach suwalskich, o Górze Rowerskiej, Janie Walenciku, umiejętnościach warsztatowych i czarnym lodzie… a gęsi „zakluczają” temat.



H: Zazwyczaj tak jest, że fotografujący wszelkiej maści tropią brzydotę okoliczną, obdrapane mury, przeżarte rdzą kraty, złuszczone tablice… Tak już jest. Piękno brzydoty pociąga. Pokażemy zatem nasze zdjęcia... i zdjęcia moich uczniów (taką zgodę od nich dostałem). Napiszemy też o miejscu, które w sobotę wyrosło w Suwałkach… o Górze Rowerskiej. Do tego spotkanie z legendami filmu przyrodniczego w Polsce. Bożena i Jan Walencik w Lofcie się w piątek objawili. 

fot. Miłosz, w bramie suwalskiej...

poniedziałek, 6 marca 2017

Premiera internetowa filmu (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska… i relacja (Miłosza) z targów nurkowych w Warszawie


H: W sobotę pokazaliśmy nasz film na Targach Nurkowych "Podwodna Przygoda". Była też okazja żeby podziękować naszym partnerom nurkowym i sponsorom z "wielkiego świata". Godzina może była trochę dziwna… 10.15… do tego w sali konferencyjnej… w budynku gdzie odbywały się targi motocyklowe. Ale poszło... i trochę ludzi przyszło. Co prawda do pobicia rekordu suwalskiego brakowało pewnie z 300 osób… ale i tak było miło.

Zapraszamy zatem na film, takie wynurzenia uczestników projektu. A każdy wynurzał się na swój sposób... Kto nie widział... niech zobaczy, a kto widział... może zobaczyć jeszcze raz.


film: (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska
reżyseria, montaż, scenariusz: Hubert Stojanowski
zdjęcia: Miłosz i Hubert Stojanowscy, Ewa i Łukasz Drucis, Emil Sieńko
muzyka: OTAKO
opieka merytoryczna: Paweł Laskowski
partner: Wigierski Park Narodowy

niedziela, 26 lutego 2017

O pierwszych żurawiach, grodzisku i dworze w Sudawskich… i chyba najstarszej chacie na Suwalszczyźnie



H: Miłosz niestety na chorobowym… dlatego dziś sam piszę, a wczoraj sam szukałem przygód.
Cel był jeden: odszukać żurawie, a  trasa do wsi Sudawskie (najbardziej na północ wysunięty skrawek Suwalszczyzny)… A czemu tam? Bo nazwa (taka zbieżna z naszą), bo kolejne grodzisko jaćwieskie i dwór, z którego zostały fundamenty… a po drodze odwiedziłem jeszcze najstarszą chatę w Hańczy (a może i na Suwalszczyźnie). Dwór padł… a chata chłopska stoi… ponoć już 130 lat

fot. Hubert, chałupa Klejmontów w Hańczy... a śnieg sypie...
 

niedziela, 19 lutego 2017

O najstarszym drzewie na Suwalszczyźnie, któremu człowiek pomoc okazał…



H: Dziś będziemy pisali o najstarszym drzewie (lekko murowanym) w okolicy i związanymi z nim legendami. Do tego dołożymy własną… a właściwie legendę Miłosza, który miał tworzyć literaturę faktu (z kolejnego wypadu), a wyszła mu… literatura „niefaktu”, do tego z mało poetyckim zakończeniem (dlatego już na początku ostrzegam czytających).  Czyli dziś obowiązek opisania wydarzeń (tych faktycznych) na moich barkach (metaforycznych). A fakt jeszcze jeden, do tego przykry się pojawi… bo nie każdemu drzewu da się pomóc. 

fot.Miłosz, Dąb Napoleona, ponoć najstarsze drzewo na Suwalszczyźnie...