sobota, 5 marca 2016

O dokumentowaniu materii, która dokumentowania wymaga i o tajemniczym obiekcie widzianym z kosmosu…



H: Dziś zmierzyliśmy się  tajemniczym obiektem. Takie wielkie ośmiokątne „nie wiadomo co”, które najpierw oglądaliśmy z kosmosu… z satelity znaczy… Byliśmy też w starych ruinach dwóch kościołów ewangelickich w dawnych Prusach Wschodnich. A tam wszystko przemija... Brak dobrego gospodarza sprawia, że wszystko niszczeje i podupada. Jak w życiu. Dlatego ważna jest dokumentacja. Także fotograficzna. Ostatnimi czasy zauważam u siebie silną potrzebę takiego właśnie działania. Dziś wciągnąłem w to całą rodzinę.  Sami dokumentaliści...

fot. Hubert, ruiny kościoła ewangelickiego z XVII wieku, byłe Prusy Wschodnie, wieś Górne


H:  Na początek Mieruniszki, kilka kilometrów za Filipowem. Filipów był polski, Mieruniszki pruskie… Taka lokalna historia.
Nazwa wsi jest ponoć pochodzenia jaćwieskiego: Mieruniszki… ale jak to odmienić? Jadę do Mieruniszk czy Mieruniszek? Niby proste i lokalnie to wiemy, że jest jeszcze kilka nazw miejscowych na Suwalszczyźnie analogiczne odmienianych: Suwałki – do Suwałk, Szypliszki – do Szypliszk. Czyli chodzi o końcówkę „-ki”… Ale czemu często słyszę: do „Wodziłek”  (a końcówka ta sama… Wodziłki) i wcale mnie to nie razi? Muszę to sprawdzić…

M: Ruiny kościoła znajdował się strasznie blisko drogi i były dosyć duże. Kościół miał naprawdę wysoką wieżę, która musiała być pod ostrzałem, bo były w niej widoczne dziury po pociskach. Było wiele okien, po kilka w każdej ścianie. Bardzo fajnie było chodzić po takich ruinach i wyobrażać sobie co gdzie mogło kiedyś stać. Naprawdę warto jest się czasem przenieść w takim wehikule czasu do przeszłości.

fot. Hubert, ruiny kościoła ewangelickiego, XVII/XVII wiek, dawne Prusy Wschodnie,
 wieś Mieruniszki

fot. Miłosz, Mieruniszki

fot. Hania, Mieruniszki, wyraźnie widać  ślady po ostrzale

 fot. Agnieszka, Sudawcy przy pracy

fot. Miłosz, zegar pokazuje 12.00

fot. Hubert, a to zegar z drugiej strony i strażnik mechanizmu...

fot. Hubert, Hania dokumentuje i jest dokumentowana (jako skala porównawcza także)

fot. Hubert, Mieruniszki, główne wejście od środka

fot. Miłosz, Mieruniszki, w oknie

fot. Hubert, Mieruniszki, też w oknie

fot. Hubert, Mieruniszki
 
H: Teleportacja znaczy. Kościół ewangelicki w Mieruniszkach (według źródeł internetowych) budowano w latach 1695-1710, czyli ten obiekt sakralny nie mógł być świadkiem potopu szwedzkiego na naszych ziemiach. A przecież między Filipowem a Mieruniszkami rozegrała się bitwa ze Szwedami (w 1656 roku, czyli trochę wcześniej), o której nawet  Bogusław Radziwiłł herbu Trąby prawił w pamiętnikach, krótko, ale jednak (opracowanie Tadeusza Sobuniewskiego dotyczące tej bitwy zobacz opis). 
Tu także stoczono podczas II wojny światowej jedną z ostatnich bitew na Suwalszczyźnie. Artykuł Mirosława Surmacza (zobacz artykuł) okraszony zdjęciami niemieckiego rozpoznania lotniczego także wart przeczytania, a wszystko na stronie Suwalskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii. Bardzo ciekawa strona o lokalnych historycznych zawiłościach, do tego z dużą ilością materiału ikonograficznego (kliknij żeby zobaczyć)

W Mieruniszkach wreszcie odnajdziemy nasyp kolejki wąskotorowej i kilka niewielkich wiaduktów, bo tyle tylko zostało z bardzo rozbudowanej przed wojną niemieckiej linii kolejowej. Generalnie sporo tych reliktów z różnych epok: grodzisko jaćwieskie, ruiny kościoła i domów, schrony, bunkry.
Kawałek dalej, podczas wiosennych przejść, trafiłem na cmentarz z pierwszej wojny… a jak się tu wszystko przenikało świadczyć może nazwisko wyryte na kamiennym krzyżu: David Tomaschewski… jakoś tak polsko…

fot. Hubert, cmentarz wojskowy z I wojny światowej, Mieruniszki, wiosna... ale sprzed roku


M: Potem pojechaliśmy do tajemniczego obiektu. Tak o nim mówił tata. Na początek nie wiedziałem o co chodzi, ale gdy zobaczyłem to na własne oczy, to też się zdziwiłem. Był to ośmiokąt tak wielki, że musiałbym się namęczyć, żeby przebiec dookoła. Było to naprawdę dziwne. Wzięliśmy specjalnie drona, żeby zrobić zdjęcia z powietrza.  Tata sterował, a ja obsługiwałem kamerę z ziemi z telefonu, zmieniałem tryby, fotografowałem i nagrywałem. Dopiero w domu na komputerze zobaczyłem co tak naprawdę nam wyszło.

fot. Miłosz, operator drona: Hubert, taka dziwna konstrukcja... co to jest? 
Te małe kolorowe punkciki to my...

fot. Miłosz, operator drona: Hubert, a tak wyglądamy z trochę mniejszej wysokości
 (dla porównania skali obiektu)

H: Młodsza siostra zapytała mnie kiedyś, czy znam przeznaczenie obiektu, który przypadkiem wypatrzyła na mapach satelitarnych. Zaskoczony zostałem i wciąż nie wiem co o tym myśleć… Oczywiście pojechałem, zdeptałem, zrobiłem zdjęcia… Nie powiem jednak, bym po tym rekonesansie był mądrzejszy.
Dziś znów tam wróciłem. Dalej jednak mądrzejszy nie jestem.
Ośmioboczna budowla, która teraz ledwie wystaje z ziemi. Wydaje się, że kiedyś można było chodzić po tym obiekcie takim zadaszonym korytarzem. Przez środek (także dookoła) biegnie kanał o szerokości niecałego metra i na metr głęboki… jakby odpływ, o czym świadczą połączenia z betonowymi studniami na zewnątrz obiektu… Czyli co? Stajnia, obora, chlew… ale dlaczego w takim nieekonomicznym kształcie i do tego taki wielki "dziedziniec" wewnątrz.

fot. Hubert, kanał, to te "kreski" widoczne z powietrza, zdjęcie z 2014 roku

fot. Hubert, a na jednym boku takie coś... zdjęcie z 2014 roku

fot. Hubert, studnia odpływowa na zewnątrz obiektu (jest ich kilka)

fot. Hubert, Miłosz idzie "wewnątrz" korytarza. Po obu stronach widać fragmenty murów

fot. Hubert, fragmenty elementów "podziemnych" x2



H: Do środka obiektu można było wjechać przez widoczną jeszcze w zarysie bramę. Sam dojazd też jest ciekawy. Prosta jak strzała droga, wyraźnie usypana, odchodząca od wyłożonego „kocimi łbami” traktu.
Z jednej strony fakt, że jeszcze przed 1945 rokiem ten teren należał do Prus Wschodnich, mógł świadczyć o pruskim rodowodzie… Jednak sami Niemcy słyną z dokładności (taki stereotyp niemieckiej precyzji wszak funkcjonuje), a po bliższym obejrzeniu ocalałych fragmentów muru stwierdzenie: chaos materiałowy: cement, kamienie i cegły bez jakiejś myśli przewodniej, do tego jakieś słupki metalowe… nie mam już pewności… a były PGR bardzo blisko… Czyli może obiekt powojenny…
Jeżeli ktoś coś wie o pochodzeniu i przeznaczeniu tej budowli, to prosimy o rozjaśnienie. 

fot. Hubert, "chaotyczny" przekrój przez ściankę, budulec różny, widać też podstawę okna,
 taki parapet betonowy... zdjęcie z 2014

fot. Hubert, a w tym miejscu była brama, przez którą wjeżdżało się na ośmiokątny dziedziniec, 
w dali wspominana prosta droga


M: Na koniec pojechaliśmy do drugiego kościoła. Niestety musieliśmy pojechać na około, bo droga najkrótsza była nie do przejechania dla naszego samochodu. Za dużo błota i dziur.

Gdy zobaczyłem drugi kościół, to zacząłem go porównywać z tamtym. Ten naprawdę robił wrażenie. Był ogromny, wielka brama w środku i okna były takie wielkie. Niestety ten kościół długo już nie postoi. Wszystko w nim było takie stare i się rozsypywało w rękach. Trochę szkoda, dlatego zrobiłem dużo zdjęć do dokumentacji i za kilka lat będę mógł porównać.

fot. Miłosz, ruiny kościoła ewangelickiego z XVII wieku, byłe Prusy Wschodnie, wieś Górne

fot. Agnieszka, Achtung, Górne

fot. Hubert, główne wejście od środka, Miłosz jako skala porównawcza, Górne

fot. Hubert, z drugiej strony, Górne

fot. Miłosz, Górne

fot. Hubert, Górne

 fot. Hubert, cmentarz za kościołem, Górne

H: Lecę przewodnikowo: kościół ewangelicki we wsi Górne zbudowano na początku XVII wieku (czyli starszy niż ten z Mieruniszk). Jednak jest coś co łączy te dwa obiekty. II wojna światowa zmieniła  oba kościoły w ruinę (tak jak całą okolicę)…  
Dokumentowaliśmy zatem kolejną ruinę. Kolejny obiekt, który pewnie już niedługo bardziej będzie przypominał bezładną stertę cegieł. Pewnych procesów już nie zatrzymamy. Szkoda.

fot. Miłosz, a teraz skalą porównawczą jestem ja, Górne


H: Tyle tej naszej dzisiejszej dokumentacji materii historycznej... Choć niektórzy bardziej skupili się na dokumentowaniu kolejnych symptomów wiosny… 

 fot. Agnieszka, dzikie gęsi wracają (nad wsią Górne)


fot. Hania, takie kwiatki


fot. Agnieszka, takie kwiatki, dużo tych kwiatków...



8 komentarzy:

  1. Jak zwykle się zachwycam, niezwykłymi opisami i zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie sie czyta Wasze wpisy i oglada zdjecia!
    Czekan na Wasza wyprawe na Szwajcarie i opis grobowcow Jacwingow.
    Doczekam sie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że tak :) Materiał jest... a kurhany, nie tylko w Szwajcarii były. Czyli będzie więcej materiału :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęcił mnie pan do zwiedzania najbliższej okolicy :)
    Pozdrawiam Hania

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do Mieruniszek, ten dziwny ośmiokątny fundament z odpływem pozostał po młynie wiatrowym. Jest na mapach sprzed Wielkiej Wojny. Między wojnami już go nie było, powstał młyn elektryczny przy jeziorze.Co do kościoła. Przed bitwą 22 X 1656 wieś była inaczej zlokalizowana. Główna droga wiodła przy górze piaskowej. Co ciekawe na grafice Dalberga kościoła w Mieruniszkach nie ma, ponoć w dokumentach jest. Drewniany kościół mógł być od strony lasu na górce w okolicy krzyżówek dróg Olecko-Gołdap.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informacje :) Młyn był brany pod uwagę w naszych domysłach... ale ta wielkość trochę... zbyt wielka. Po II wojnie ewidentnie ktoś tam "grzebał", bo przez środek poprowadzono "połówki rur" do odprowadzania czegoś... a na nich dat... chyba 1974 i znak jakości. Czyli coś tam jeszcze robiono... A czy jest możliwość zobaczenia tego fragmentu mapy?

      Usuń
  6. Historyczne mapy można pobrać i przeanalizować na ze strony http://igrek.amzp.pl/
    jest tam wyszukiwarka Mieruniszki są pod linkiem:
    http://igrek.amzp.pl/result.php?cmd=pt&locsys=1&uni=-734191&box=0.0001&hideempty=on

    Co do topografii starych Mieruniszek warto przeczytać tekst http://rospuda.eu/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach ... Co do wykorzystania tego miejsca za czasów PRL to mógł być tam silos na kiszonkę przy PGR Mieruniszki. Można zapytać najbliższego autochtona.

    Gdy tak teraz o tym pomyślałem to między wojnami mógł być tam jakiś magazyn przy stacji towarowej Mieruniszki Półnoć , w czasie II Wojny zapewne jakiś szańczyk, Tam niedaleko był obóz pracy RAD i to oni wykonywali dla wojska te umocnienia które widać w Mieruniszkach.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń