piątek, 10 czerwca 2016

Tatarskie jedzenie w jurcie mongolskiej we wsi Buda Ruska… tylko na Suwalszczyźnie.



H: Dziś będzie wpis o warsztatach kuchni tatarskiej w jurcie mongolskiej we wsi Buda Ruska. Czujecie klimat? Jeszcze raz: tatarska… mongolskiej… Ruska. Na tak małej (kilka metrów zaledwie) przestrzeni, taki tygiel kulturowy…
Nie jestem historykiem, ale lubię historię. Nie jestem z tych gotujących, ale lubię tatarskie jedzenie. Taką historię i takie jedzenie mam bardzo blisko. Na wyciągnięcie ręki. Taka jest Suwalszczyzna… od wieków synkretyczna. Wpadłem dziś na chwilę do Emilki. 15 czerwca mijają trzy lata od otwarcia Kuchni Tatarskiej u Alika (i Emilki) w Suwałkach. Urodziny znaczy. Dobra okazja by o tym  napisać. 

 fot. Miłosz, jurta mongolska w Budzie Ruskiej (u Piotrka Malczewskiego)... 
a w środku kuchnia tatarska...

H: Emilkę znam z przedszkola. Byliśmy w jednej grupie, hodowaliśmy rzeżuchę, znosiliśmy chimeryczne zachowanie jednej z przedszkolanek (nawet imię wyrzuciłem z pamięci). Była też pani Basia z długimi czarnymi włosami. To ta dobra. Raz nawet zabrała nas do swego rodzinnego domu z tłuczonym szkłem na elewacji w formie (prawie) fresków… taka moda kiedyś była. Tam też pierwszy raz zobaczyłem prawdziwą szablę na ścianie…  Takie wspomnienia. Ale dziś nie o tym.

Na ulicy Kościuszki w Suwałkach znajdziemy jedyną w tej części Polski „Kuchnię Tatarską”. „Kuchnia” to najlepsze określenie, bo jak wielokrotnie podkreśla Emilka, nie nastawiają się tu na masową „produkcję” jedzenia. Do tematu podchodzą „domowo” i choć dominują dania tatarskie, to znajdziemy w menu także  potrawy ukraińskie, białoruskie, litewskie… i suwalskie. Taki wschodni i kresowy „kocioł” pod adresem www.kuchniaualika.pl

Wiem jedno. W poprzednim życiu byłem chyba Tatarem… albo Mongołem. Jedzenie „wschodnie” bardzo mi smakuje. Zresztą ciągnęło mnie zawsze na otwartą przestrzeń, na stepy. To też pewnie kwestia literatury... jak za młodu naczytało się "Czarnego Wilka" Kurta Davida...
Bardzo zazdroszczę Piotrkowi Malczewskiemu tych wschodnich podróży… ale przynajmniej mogłem zwiedzić jurtę, która rozbita jest u niego tuż za „Chlewogalerią” i to właśnie tu Emilka urządza swoje warsztaty kulinarne. 

Krótki filmik z warsztatów (czas trwania: 2.14), zobacz na pełnym ekranie i w HD


H: Zdjęcia i film z tych warsztatów  robiliśmy z Miłoszem w sierpniu ubiegłego roku. Co prawda reportaż prezentowaliśmy już w sieci, ale z przyczyn regulaminowych (taka „niepełnoletniość fejsbukowa”  Miłosza) cały profil został usunięty.  Dlatego dziś drugi raz pokazujemy temat.

M: Robiłem pierwszy raz taki poważny reportaż. Tata powiedział,  że będzie robił film, a ja robiłem zdjęcia. Miałem tylko krótki obiektyw bez zumu, ale światło 2,8, dlatego nie używałem lampy. Można było pobawić się głębia ostrości. To był mój pierwszy reportaż fotograficzny.

fot. Miłosz, taki reportaż...









H: Emilka na męża wybrała Alika. Alik na żonę wybrał Emilkę. Razem wybrali Suwałki i tu ich spotkałem… bo robiłem im zdjęcia na ślubie.
Alik pochodzi z Kruszynian (taka stolica Tatarów w Polsce). Uważny widz, oglądając film „Cząstka Podlasia”, zobaczy go wśród wielu innych modlących się w meczecie. Ułamki sekund zaledwie, ale ja go namierzyłem. 

W jego rodzinnym domu mieszają się wyznania i tradycje. Ojciec i matka są Tatrami, jednak Alik bardzo wcześnie stracił ojca. Po wielu latach mama powtórnie wyszła za mąż i w rodzinie pojawił się… wyznawca prawosławia. Taki synkretyzm.  Ciekawe jak obchodzą święta?

fot. Miłosz, co ma do powiedzenia Emilka...
H: Alik na naszych terenach jest kilkanaście lat, ale Tatarzy na Suwalszczyźnie odnotowali swoją obecność znacznie wcześniej. Według niektórych źródeł: „zamieszkiwali  tereny  Suwalszczyzny  od  około  XVII  wieku  do początków  wieku  XIX. Tatarzy z Suwalszczyzny zasłużyli się w Powstaniu Styczniowym a zwłaszcza Adama oraz Rozalię Buczacką  i jej syna  Aleksandra oraz Romualda  Smolskiego,  który jedyny z  Tatarów walczących w Powstaniu Styczniowym doczekał się odzyskania niepodległości przez Polskę” (zobacz źródło).

Na  Podlasie  sprowadził  Tatarów  Jan  III  Sobieski  w  1679  roku. Walczyli za Polskę także dużo później, bo to był także ich kraj, a waleczności nikt im nie może odmówić. I właśnie za taką waleczność dostali ziemię w okolicach Sokółki.

W Suwałkach jest jeszcze zachowany cmentarz muzułmański  (mizar), przylegający bezpośrednio do cmentarza żydowskiego…  Płot w płot. Jakoś nie było  z tym wtedy problemu…
Jednak na tym cmentarzu nie zobaczymy już nic. Trawa porosła cały ten obszar, co nie wpływa dobrze na pamięć potomnych. Ale na szczęście jest Andrzej Matusiewicz, historyk, który o Suwalszczyźnie opowiada jak mało kto. Zadzwoniłem do niego przed chwilą i już wiem, że cmentarz powstał na początku XX wieku i przeznaczony był dla żołnierzy wyznania muzułmańskiego z carskiego garnizonu (w Suwałkach). W ich tradycji zmarłego pochować  należało przed zachodem słońca…  Tak historia.

Andrzej opowiadał mi wielokrotnie o naszych ziemiach... także w moim filmie, który można zobaczyć pod tym linkiem:  "Koloryt ziemi suwalskiej"

fot. Hubert, cmentarz muzułmański w Suwałkach


M: Spróbowałem pierwszy raz kołdunów zrobionych na tych warsztatach. Były bardzo smaczne, dlatego zawsze jak idziemy na obiad do pani Emilki, to je zamawiam. Hania najchętniej je pierogi z jagodami.

H: Przeglądałem dziś księgę pamiątkową gości Emilki i Alika. Co ciekawego zobaczyłem? A na przykład wpis ekipy archeologów. Tych, którzy wystąpili w moim filmie o Górze Zamkowej (zobacz film ). Taka konkretna ekipa. Znalazłem tez wpis pewnej Chinki, która w kołdunach tatarskich, takich jak te z filmu o warsztatach, poczuła smak rodzinnych stron. Takie historie. Cały ten aromatyczny Wschód! W Suwałkach…

fot. Hubert, takie wpisy


 fot. Hubert, tak się dziś patrzyło przez okno u Emilki i Alika.


H: Taki wpis. Emilka, Alik... najlepszego na trzecie urodziny od Sudawców !

6 komentarzy:

  1. Dziękujemy za wspomnienia, zdjęcia, film, życzenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byliśmy w czasie ferii zimowych. 12-letnia córka na początku kręciła nosem, jak to dzieciak- najlepsze frytki i kurczak, ale jak spróbowała...wow!
    Pysznie, klimatycznie, zabraliśmy też na wynos...w wakacje
    jesteśmy obowiązkowo!
    Pozdrawiamy ciepło twórców bloga i ekipę całą "U Alika"😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy - cieszymy się, że smakowało :) Do zobaczenia latem :)

      Usuń
  3. Super zdjecia Panowie! ;)
    My na razie zapraszamy do siebie! Pyszne kresowe jedzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) W Warszawie (i okolicach) bywamy... i jak z tych naszych "kresów" się ruszymy... to być może nawiedzimy w celach konsumpcyjnych :) Rozumiem, że mamy zniżkę (?) :)

      Usuń