niedziela, 12 czerwca 2016

Dziś o Białym Wigierskim w deszczu, wietrze i słońcu… a nawet w śniegu (pod wodą).



H: Wczoraj aura nie rozpieszczała. Kilka razy nas zlało rzęsiście, kilka razy osuszyło,  a pod wodą… padał śnieg.  Kilka tygodni  było słonecznie (i ciepło),  nie pomyślałem,  że może być  inaczej… a tu proszę. Emil znalazł winnego. To Paweł nas nawiedził i przywiózł z Olsztyna niepogodę.  Dziś zatem o kolejnym zejściu pod wodę w Białym Wigierskim i pierwsze testy Olympusa TG-4 w dedykowanej obudowie do zdjęć podwodnych.

fot. Hubert, taki powrót... teraz w słońcu


Sobota

H: Spotkaliśmy się w realnym świecie z Pawłem Laskowskim, ichtiologiem z Olsztyna i redaktorem Nurkowej Polski.  To on powiadomił nas o tym, że odkryliśmy rybę piekielnicę w Czarnej Hańczy (zobacz wpis o naszym sensacyjnym okryciu). 
Dziś nurkujemy razem w jeziorze, w którym Paweł prowadził badania kilkanaście lat temu. Taka historia koło zatacza.

Już na początku, tuż przed miejscem gdzie stała gajówka, drogę zagrodziły nam wiatrołomy… kilka konarów trzeba było usunąć z drogi. A potem znów deszcz, wiatr, słońce, deszcz, wiatr słońce… czyli na zmianę (oprócz wiatru, który nam towarzyszył przez cały czas).

fot. Hubert, przez krzaki ze sprzętem

fot. Hubert, "zerwaliśmy" tracze nurogęsi... te to dopiero nurkują...

fot. Hubert, "sprzętujemy" się, teraz słońce... Łukasz i Paweł

 fot. Emil, już się "osprzętowiliśmy"... prawie.

H: Emil wziął mój stary aparat w obudowie, która przypłynęła do mnie z Hong Kongu na dwa dni przed wyjazdem do Egiptu. Do dziś klasyczną rolę „bolca” w zawiasie pełni gwóźdź  wetknięty tam przez Mimiego, instruktora z Dahab. Trochę ten bolec zardzewiał, ale jest. Tkwi, bo ten z Hong Kongu wypadł już na drugim nurkowaniu…  a aparat, zalany słoną wodą odmówił współpracy.
Okazało się, że obudowa znów puściła. Tym razem w Polsce,  na 20 metrach.  Przyczyniłem się do skrócenia nurkowania pierwszej ekipy (i stresu Emila). Woda w Białym jest słodka… czyli obyło się bez serwisu (tak jak mówiłem). Trochę suszarki i wszystko wróciło do normy (tak jak mówiłem). 

 fot. Hubert, Emil z obudową... jeszcze prze zalaniem (dlatego się cieszy)... 

fot. Hubert (OlympusTG-4),  zejście Emila, a chmury ciemnieją...
fot. Hubert (OlympusTG-4), Paweł teraz z fajką...


H: Dziś w planach pierwsze próby z Olympusem TG-4 w dedykowanej obudowie. Światło raczej zmienne, widoczność trochę gorsza niż ostatnio i mnóstwo „zakwitu”. Woda nasycona była drobinami unoszącymi się jak śnieg na wietrze. Taka aura.
W końcu mam możliwość zrobienia także fotografii zbliżeniowej. Tego właśnie brakowało, bo dzięki nowym możliwościom odkryłem, że pod wodą też kwitną kwiatki... jak maki prawie.
 

fot. Hubert (OlympusTG-4), takie aloesowate...

fot. Hubert (OlympusTG-4), taka roślinka na 2 metrach się ściele


fot. Hubert (OlympusTG-4), taka łąka kwitnie pod wodą na czerwono...
 fot. Hubert (OlympusTG-4), a tu zbliżenie na "kwiatuszki"

fot. Hubert (OlympusTG-4), a jak się odwróciłem... płetwami "wzruszałem" jeszcze więcej "śniegu".
Zamieć jak nic...i te patyczki na dnie...

fot. Hubert (OlympusTG-4), śnieży wciąż
 fot. Hubert (OlympusTG-4), zbliżenie na ślimaka
 fot. Hubert (OlympusTG-4), denat... rak znaczy

 fot. Hubert (OlympusTG-4), a tu takie maskowanie w kamieniach. Żywy fragment raka tym razem...

fot. Emil, Łukasz jeszcze nie wie, że za chwilę aparata będzie zalany... poniżej 10 metrów

 fot. Hubert, a po wynurzeniu  taka blacha. Pada znaczy intensywnie...


fot. Hubert, pada, a Paweł wychodzi z założenia, że bardziej mokry i tak nie będzie...


fot. Hubert, ostatnio pisałem o  Emilce i Aliku i ich "Kuchni Tatarskiej" (zobacz wpis)... 
a takie rzeczy dostaliśmy na wynos
(udało nam się nawet trochę podgrzać na kuchence turystycznej Emila)
takie smaki orientalne w przekroju  nad Białym...

 fot. Hubert, wzięcie...Strój Emila... bez komentarza (albo taki mały: wiało i padało znowu)


fot. Hubert (OlympusTG-4), drugie sobotnie zejście. Tym razem w prawo...

fot. Hubert (OlympusTG-4), trochę słońca nawet tu się udało...

fot. Hubert (OlympusTG-4), wreszcie pierwsze moje ryby w Białym... potężne stada uklei. 
Paweł znalazł (wykształcenie zobowiązuje)

fot. Hubert, Emil wychodzi z drugiego nura... ze słońcem tym razem

H: Tyle naszego sobotniego nurkowania w Białym Wigierskim. Kilka nowych odkryć, kilka nowych nazw gatunkowych w głowie za sprawą Pawła Laskowskiego (ichtiolog w końcu). Śmiesznie tak trochę. Znałem człowieka tylko "przez telefon" i przez "internet"... a on wziął i się nam w Suwałkach objawił. 
Jest jakaś moc w tych nowych mediach... można sobie gadać (ocierać się znaczy) o ludzi z wielkiego świata... no może z wielkiej Polski (wielkiej, bo Polacy dziś przecież wygrali z Irlandią, taki historyczny triumf). Internet zbliża ludzi... ale tylko tych, którzy potrafią posługiwać się właściwie tym narzędziem.
A z narzędziami jednak jest tak, że czasem przestają działać właściwie... chodzi mi o te zalania (sprzętu, który swoje lata ma). Olympus nie wygląda na takiego, co zalać się da... i da się to potwierdzić... bo nawet jak obudowa się rozszczelni... to w środku siedzi aparat... który jest wodoszczelny (do 15 metrów, jak podaję producent, ale ponoć są  tacy, którzy byli głębiej). Taką mamy nową zabawkę.




Niedziela.

M: Znowu nie pojechałem na nurkowanie i nie poznałem pana Pawła. Ciągle kaszlę, a wczoraj było za zimno.  Dopiero dziś mogłem sobie potestować Olympusa TG-4 na Sucharach. 
Trzeba było ostrożnie iść, bo na drodze było bardzo dużo małych żabek. Potem znalazłem na sośnie koło suchara kilka dziwnych pająków. Nigdy wcześniej ich nie widziałem, bo dobrze się maskowały w korze.  Hania znalazła też ważkę w wodzie i chcieliśmy ją uratować, ale chyba było już za późno. Aparat bardzo dobrze się sprawdza do zdjęć makro z takim pierścieniem, co świeci ciągłym światłem. Tata wczoraj testował pod wodą, a ja dziś trochę na powierzchni.

fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), mucha (nie)siada

 fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), strojnica baldaszkówka

 fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), takie poświęcenie. Komar na mojej skórze

fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), dziwna roślina i jej mieszkańcy

  fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), 
taki pająk żyje na sośnie (ten w wersji bardziej pomarańczowej)

   fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), ten bardziej zamaskowany kolorystycznie

  fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), skrzydło ważki

  fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), oczy ważki

  fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), mnóstwo małych żabek na drodze..

 fot. Miłosz, (Olympusa TG-4+lampa pierścieniowa led), taki dmuchawcopodobny...



GŁÓWNY PARTNER EKSPEDYCJI:
  
Sprzęt do fotografii podwodnej użyczyła firma
SPONSORZY: 
PATRONATY MEDIALNE:  



PATRONI  I SPONSORZY SPRZĘTOWI:










6 komentarzy:

  1. Nawet nie wiedziałam, że tak doskonały sprzęt fotograficzny można nabyć w Polsce. Zdjęcia są po prostu doskonałe. Najlepiej ten sprzęt fotograficzny zakupcie sobie, gdyż wypożyczony może ulec uszkodzeniu i będą kłopoty finansowe. Pozdrawiam o poniedziałku. M. Czygier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Mario. Przedstawiciel producenta pisze poniżej, że aparat "poradzi sobie w najcięższych warunkach". Czyli jest bezpiecznie ;)

      Usuń
    2. No zobaczymy, to są Wasze początki z tego typu sprzętem. Ciekawe, co z nim dalej będzie za miesiąc czy dwa.M. Czygier

      Usuń
    3. (Po części) za sprawką Huberta od jakiegoś czasu szczęśliwie, z moją lepszą połówką, użytkujemy aparacik OM-D E-M10 z tej stajni i...maluch (jak dla mnie, jako laika z tej materii) daje radę :) a łatwo za bardzo nie ma - też przewija się przez ten projekt ;p Jedno jest pewne, że z nami sprzęt na pewno "się sprawdzi" :]

      Usuń
  2. Olympus TG-4 poradzi sobie w najcięższych warunkach :)

    OdpowiedzUsuń