wtorek, 31 lipca 2018

Test deski do pływania firmy WILD SUP (model Black Moose) . Strefa Testów Subiektywnych.


H: Czasem jest tak, że czegoś nam trzeba. Jakiś nowy sprzęt, miejsce, wyzwanie. Czasem trzeba to sprawdzić. Najlepiej  organoleptycznie.
Dlatego postanowiliśmy, że czasem na blogu pojawią się testy tego, co może nam się przydać… albo nie (bo po to jest ten test). I takie będą na ogół wnioski na koniec każdego subiektywnego testu. Być może komuś pomożemy (lub nie) w podjęciu decyzji.  
Zatem dziś pierwszy test wideo, a bierzemy się za deskę pompowaną (SUP do tego Wild), na której (modnie ostatnio) pływa się na stojąco. Taką mamy możliwość dzięki www.kayakzone.pl

 


Wstęp.

H: Metodologia naszych działań testowych jest raczej prosta. Bierzemy, używamy, oglądamy  i wyciągamy wnioski (subiektywne).
Ale trzeba usystematyzować jakoś główne założenia działań testowych i tak robimy w tej chwili:

1. Celem testu (subiektywnego) jest odpowiedź na dwa pytania.
       a.       czy nam się „to” podoba?
       b.      czy nam się „to” przyda (i do czego)?

2.       Metodyka naszych  badań może być: spontaniczna, nienaukowa, oparta na wrażeniu i odczuciach (np. na odczuwaniu przyjemności … lub braku, chęci posiadania… lub braku).

3.       Bardziej skupiamy się na ogólnym odbiorze niż na technicznych aspektach.

4.       Czas trwania testu… jak nam się uda, albo się zachce.

5.       Dopuszczamy możliwość porównań, zestawień…  w zależności od sytuacji w celu wykazania wyższości… lub niższości omawianych rzeczy.

6.       Nie ponosimy odpowiedzialności za samopoczucie po naszym teście  twórcy, producenta, właściciela tego, co sprawdzamy.

7.       Nie ponosimy odpowiedzialności za to, że oglądającemu się spodoba to co nam  (lub wręcz odwrotnie)… albo się nie spodoba jak nam (lub wręcz odwrotnie).

8.       W przeprowadzanych testach będziemy wybitnie subiektywni.



Rozwinięcie.

H: Na początku powiem, że byłem sceptycznie nastawiony do tego rodzaju machania wiosłem (dlatego np. nie próbowałem takich desek podczas czerwcowych testów na Wigrach)

M: SUP  jest to deska, z którą miałem styczność pierwszy raz na testowaniu  sprzętu wodnego nad Wigrami. Jednak to wystarczyło aby przekonać mnie, że jest to świetna forma wypoczynku, zabawy jak i sportu... Dlaczego?
Pokazujemy na filmie  jak  eksploatowaliśmy  deskę,  a warunki były różne.  Otwarte morze, zatoki, jeziora, rzeki.


H: zamiast opowiadać... lepiej pokazać (i opowiedzieć). Zatem zapraszamy na test filmowy, a testowaliśmy deskę na morzu, jeziorach, rzece, na falach, w nurcie (z i pod), we mgle, bez wiatru i z wiatrem, w Polsce, na Litwie, Łotwie i w Estonii... taki rozmach. Do obejrzenia.


Film z testów
Realizacja: Hubert i Miłosz Stojanowscy
czas trwania:  6 minut



fot. Hubert, w takim stanie (jeszcze) SUP raczej nie pływa... ale czynności uruchamiające już trwają. (Litwa)
 

fot. Agnieszka, przykład zdjęcia zrobionego z zaskoczenia (Litwa)

fot. Agnieszka, testujący planują... (Litwa)

fot. Hubert, w morze idziemy... (Litwa)

fot. Hubert, jeszcze słońce i mała fala (Litwa)

fot. Hubert. a można i tak (Litwa)

fot. Hubert, surfowanie na małej fali (Litwa)

fot. Hubert, fala większa, dużo mgły (Litwa)

fot. Miłosz, a ja tak. (Litwa)

fot. Miłosz, ale częściej tak (Litwa)

M: Aby opanować pływanie na SUPie potrzebowałem kilka minut,  ponieważ w grę wchodzi tu środek ciężkości, który ja mam jeszcze dość nisko. Dlatego mój tata miał trochę trudniej, ale także jest to do opanowania.


fot. Hubert, a Miłosz już tak... (Litwa)

fot. Hubert, i tak (Litwa)

fot. Hubert, koniec testów na Litwie (we mgle)


fot. Hubert, tandem i raczej spokojnie (Łotwa)

fot. Hubert, A w Estonii tak kamieniście...


fot. Miłosz, SUP do poleżenia też się nadaje

fot. Hubert, na Czarnej Hańczy kajakarze raczej zdziwieni... że na stojąco i pod prąd...
 

fot. Hubert, czteroosobowa akcja rodzinna (aparat wyjęty spod wody wyraźnie "zniewyraźnił")


fot. Hubert, a na Wigrach tak...

fot. Hubert, próby balansowania na Wigrach


Zakończenie

M: SUPa  możemy wykorzystać na różne sposoby. Korzystać możemy z niego jak z deski surfingowej gdy mamy duże fale, jednak przy bezwietrznej pogodzie możemy chwycić za wiosło i stojąc, klęcząc, czy nawet siedząc, płynąć w poszukiwaniu przygody. Jeśli uznamy, że czas na wypoczynek, to  możemy położyć  się i dryfować patrząc w niebo.

H: Generalnie dostaliśmy do testowania uniwersalną deskę firmy Wild SUP. I powiem, że zastosowania były też uniwersalne. Taka deska załatwia problem przede wszystkim przewożenia, bo mieści się w bagażniku. Waga umożliwia także przenoszenie. Służyć może do sprawnego i szybkiego  przemieszczania się po wodzie (morzu, jeziorze, rzece). Widzę w niej potencjał przede wszystkim wyjazdowy. My mieliśmy ją w Estonii, ale także na jednodniowych wypadach nad jezioro i nad rzekę. No i mieliśmy niezłą zabawę. 

fot. Hubert, przed zanurkowaniem w Wigrach
 


H: A takie zastosowania widzimy.

Platforma nurkowa.
 H: Jak dla mnie to świetny patent, który próbowałem przed laty wykorzystać (jak nie miałem jeszcze pojęcia o SUPach). Przerobiłem starą deskę do windsurfingu na taką właśnie platformę. Ale była ciężka niestety i mało praktyczna dla samotnego nurka swobodnego (a widać ją poniżej, bo specjalnie wyciągnięta z lamusa). 

fot. Hubert, taki asortyment aktualnie...Na pierwszym planie odnowiona przez mnie deska windsurfingowa z dodanymi gumami do mocowania sprzętu (a stosowana była jako platforma nurkowa - dlatego taka nazwa, że niby związana z nurkowaniem. Nemo by się uśmiał.
 

H: Dlatego SUP wyśmienicie sprawdza się  do takich rekreacyjnych zanurzeń.  Można podpłynąć w dowolne miejsce, wejść pod wodę, a potem wsunąć się na deskę i płynąć dalej. W przypadku np. kanu trochę gorzej, bo opuścić kanadyjkę można szybko… gorzej z wejściem.  Do tego  możemy zostawić SUPa na wodzie  z bagażami,  bez obawy, że ktoś nam „zniknie” ubrania, portfele i inne telefony.

A na to, że taki patent z deską już stosowałem wiele lat temu (czyli, że ta deska jednak pływała)… mam dowody, bo to widać na filmie (taka autopromocja, a trzeba przewinąć na 1.23… albo obejrzeć cały).




M: SUPa możemy wykorzystać jako platforma nurkowa,  co ułatwi nam przedostawanie się na bardziej oddalone miejsca nurkowań , do których nie ma dostępu z lądu. Bez problemu zapakujemy tam  piankę, płetwy, aparat i maskę,  czyli wszystko,  co jest potrzebne do nurkowania.


Platforma rekreacyjna.
H: Zabawa przednia, bo możemy z SUPa skakać, pływać na nim na brzuchu, opalać się, spać jak na materacu (alke raczej na brzegu)…  i co tam jeszcze. Miłosz robił też za gondoliera i woził dzieciaki. Czyli walory rekreacyjne wybitnie potwierdzone (także na filmie).

Kajak/kanadyjka
H: No tak. Siadamy na środku i mamy kajak… ale z wiosłem raczej pagajowatym, do kanu. No chyba, że ktoś ma też wiosło kajakowe. Przy odrobinie uwagi (i braku fal) da się na tym SUPie pływać i mieć suche… wszystko. A jak z  pozycji kajakowej przejdziemy na kolana, to mamy jeszcze większe poczucie suchości. Co ciekawe,  w wariancie „na kolanach” można płynąć naprawdę szybko.
Czyli mamy składany sprzęt do przemieszczania się na dowolnych trasach (ale raczej po wodzie).


SUP - taki skrót angielski
H: W końcu czas powiedzieć o tym, co chyba najważniejsze w tym sprzęcie. SUP…  nazwa do czegoś zobowiązuje (można znaleźć w sieci tłumaczenie tego skrótu). Można na stojąco. Zupełnie inna perspektywa (wystajemy w końcu, a głowa nasza nad  trzcinami). Jesteśmy wyprostowani i dumni… ale to potem, bo najpierw trzeba się trochę przyzwyczaić do trochę innego wymiaru stabilizacji. Nad morzem. podczas sporego falowania (co widać także  na filmie) widzieliśmy człowieka, który serfował z wiosłem. Czym wzbudzał mój podziw, bo ja odważyłem się jedynie dojść  do klęczenia,  a i tak czasem zaliczałem wywrotkę.




H i M: No i czas na wnioski (subuektrywne):

Wniosek I: Podoba się.
Wniosek II: Moglibyśmy mieć  na stanie  do wszechstronnego użycia .


Bardzo dziękujemy chłopakom z  www.KayakZone.pl za możliwość przetestowania tego sprzętu, a szczególnie Szymonowi Mackiewiczowi, któremu wciąż coś podbieramy do testowania (na ostatnim zdjęciu widać taki ładny kajaczek... który dziś spływał  po rzece o wdzięcznej nazwie Marycha... ale o tym jeszcze napiszemy)


 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz