niedziela, 3 listopada 2019

Czy Jaczno jest najpiękniejszym jeziorem w Suwalskim Parku Krajobrazowym? Próba odpowiedzi.

H: Czasem sobie myślę, że Suwalszczyzna już nie może mnie zaskoczyć. Przecież tyle razy, w tylu miejscach, wciąż... a tu kolejny raz taka pewność została od razu zaskoczona. Wielokrotnie.  
Nad Jacznem, wokół Jaczna i po Jacznie. Teraz już mogę szukać odpowiedzi na postawione pytanie... Czy najpiękniejsze w SPK? 

fot. Hubert, Jaczno jesiennieje (się) pięknie...
 
H: Wstyd przyznać, ale po Jacznie pływałem pierwszy raz w życiu 19 października. Kilkanaście dni temu. Wcześniej wielokrotnie nad nim latałem, krążyłem pieszo i na rowerze. Nawet na nartach mi się zdarzyło... ale nigdy na wodzie.  
Dlatego udało mi się nadrobić ten brak w towarzystwie Miłosza i Szymona (z WigKayaks). Warto było wstać wcześnie. Warto było zrobić własnoręcznie kajak... warto było niepokoić Janka, który nam pomostu do startu użyczył (a zdarzyło mi się być jego nauczycielem, a brata nawet wychowawcą).  
Wystartowaliśmy od ujścia jednej z krótszych rzek w SPK – Jacznówki. Niby krótka, niby niepozorna, ale młyn onegdaj tam powstał.  
Najpierw okrążyliśmy najmniejszą część Jaczna, przesmyk... a tu nagle kolejna część i jakby więcej przestrzeni. Potem drugi przesmyk i jeszcze więcej wody... a jesień wyjątkowo korzystnie nam się objawiła. Czyli... od strony wody i z powietrza linia brzegowa wyjątkowo malownicza. Do tego kolor...  
Pięknie z tych perspektyw Jaczno się nam objawiło, bo chyba nie ma drugiego tak ciekawego Jeziora w SPK... Punktów wiele zatem wpadło w konkursie na najpiękniejsze.  

fot. Hubert, taka linia brzegowa z paralotni (tu widać tylko dwie części i przesmyk, a jest jeszcze część trzecia i jeszcze jeden przesmyk)
 

fot. Miłosz, to przesmyk, którego nie widać na powyższym zdjęciu... a ja w kajaku.

fot. Miłosz, taka jesień wokół...





 fot. Hubert, takie bratanie...



fot. Hubert, przed dziobem, na wzgórzu... są jary.

fot. Hubert, wpływ do Jacznówki

fot. Hubert, młyn na Jacznówce
 

fot. Hubert, tu miało miejsce wodowanie prototypowego SUPa... sam wymyśliłem, sam zrobiłem... i dostałem wiele próśb o udostępnienie planów (z różnych krajów nawet)... ale jak udostępnić... jak projektowałem na bieżąco... i planów brak.
  

fot. Miłosz, prezentacja na pomoście u Janka... pływanie też było.
 

H: Tak mnie to Jaczno mocno wzruszyło, że jeszcze w tym samym dniu przyjechałem tu z Agnieszką, Hanią i z Forestem... ale tym razem poszliśmy fragmentem szlaku wokół Jaczna. Bo oprócz waloru w postaci niezwykle ciekawej linii brzegowej, jest jeszcze atrakcyjna okolica. Strome wzgórza dookoła, często zalesione. Do tego domostw jak na lekarstwo blisko jeziora... czyli pięknie jest. No i wąwozy. Ten z drogą... ale i te bardziej ukryte. 
W wąwóz zatem... Tu droga mocno wżyna się w grunt, co może świadczyć, że od setek lat tędy podróżowano. Do tego liście robiły klimat.  
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy jednak z tego szlaku nie zeszli... w jeszcze jeden wąwóz. Niby kilkanaście metrów od drogi... a zaskoczenie wielkie. Czy już pisałem, że Suwalszczyzna wciąż mnie zaskakuje? 

 fot. Hubert, taka droga jesienna w wąwozie w znacznym stopniu przez człowieka wyciętym...

 fot. Agnieszka, Forest w/na drodze
 

fot. Hubert, kawałki jesieni... 



fot. Hubert, wąwóz I, na dziko...
 

fot. Agnieszka
  



fot. Hubert, widok z najwyższego punktu wzniesienia... w tle Góra Cisowa



H: Kolejne nasze spacery “łikendowe” znowu ukierunkowane były na Jaczno... Wczoraj odwiedziliśmy zwiedzany już wcześniej wąwóz i znowu zaskoczenie nie mniejsze. Co prawda kolory jakby już bardziej zdeptane, ale jesień unosiła się zapachem butwiejących liści.   
Przed nami kolejne Wilcze Jary (bo tak zowią się te głębokie wąwozy dookoła Jaczna) pokazały swą głębię. Z tarasu widokowego przy drodze w kierunku Smolnik, widać niewiele. Ale wystarczy zboczyć trochę... i zboczę nam się objawia w głębokości swej. Szczerze przyznaję, że to, co zobaczyłem zaskoczyło mnie wielce.  Niemal przepaść przed nami, a krajobraz iście górski. I znowu refleksja. Przecież tyle razy, tą drogą... i nie widziałem takiej przestrzeni... Szok jakiś mnie dopadł.  

fot. Agnieszka, wąwóz I, kilka dni później już nie taki kolorowy...
 

fot. Hubert, takie wybory na szlaku... a kolory jakby bardziej zdeptane.

fot. Hubert, zdeptuję i ja

fot. Hubert, takie zbocza przed nami (w kierunku Jaczna)

fot. Agnieszka, ja jako skala porównawcza...

fot. Hubert, a tam gdzieś Agnieszka...

fot. Hubert, ładnie, bo dziko... i jakby bardziej naturalnie niż na innych obszarach leśnych SPK







fot. Hubert, taka przepaść przed Forestem
 

fot. Agnieszka
 

fot. Hubert, A Forest w dziupli zamieszkał...

fot. Hubert, grzybieje...



H: Kolejnym obrazkiem z trasy wokół Jaczna jest, występujący już w niewielu miejscach, skrzyp olbrzymi, relikt z czasów dinozaurów pewnie. Niby na pogórzu czasem sobie rośnie... a tu u nas też sobie radzi. Nasze spotkane okazy miały prawie metr wysokości... a ponoć spotkać można nawet takie po 130 centymetrów... Znowu szok.  
Na pewno  podmokły teren sprzyja występowaniu tego gatunku, bo praktycznie wszędzie widzieliśmy zdroje, które czasem przeistaczały się w... potoki. Ale o tym za chwilę. 

fot. Hubert, Skrzyp olbrzymi już się jesiennie ściele,  a w tle Jaczno
 

fot. Hubert, Hania jako skala porównawcza...  czyli metr jak nic.


H: A dziś... znowu w Wilcze Jary, ale tym razem od strony Smolnik. Tu właśnie pojawił się wspominany wcześniej potok, z definicji o charakterystyce mocno górskiej, do tego kilka pokaźnych głazów, zwalone drzewa... kawałek dzika. I mnóstwo źródlisk, które buty z lubością wciągały.  Ubłocony po kolana, ale szczęśliwy z nowo odkrytych miejsc wróciłem do domu. 

 fot. Hubert, źródlisko takie na trasie... (choć te bardziej jawne, bo inne raczej ukryte pod liśćmi wciągały ochoczo)

fot. Hubert, Jaczno z Krowami... a my dalej w jar
 

fot. Hubert, taki potok kamienisty (w tle Jaczno)... i chyba bez nazwy


 

fot. Hubert, takie kamyczki (stopa dla porównania) 

fot. Hubert, a po obu stronach potoku... jakby grząsko



fot. Hubert, kawałek (chyba) dzika...
 


 

fot. Hubert, a tam za jarem... Smolniki...
 

H: A Jaczno... bez wątpienia piękne, a może i najpiękniejsze... bo linia brzegowa, bo kolor, bo jary przepastne, bo skrzypy olbrzymie, bo źródliska wciągające, bo potoki przewalające (się) między głazami omszałymi... 

fot. Hubert, autoportret nad Jacznem, tu już dwa przesmyki... i trzy części we fragmentach
  

fot Hubert, a konie na wypasie (nad Jacznem) potwierdzają... 
 



5 komentarzy:

  1. Dzięki tym zdjęciom część kanapowa Suwalczan dowiaduje się, jak wygląda ich mała ojczyzna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpiękniejsze nasze tereny...Tu się urodziłem i tu mnie pochowajcie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie zagadki: "Unosi się zapachem butwiejących liści" i "Co buty wciągają z lubością?" hi,hi.
    Ładnie pokazaliście ten "bieszczadowy" klimat fragmentów terenu SPK. Podobnie jak Autorzy - też się wzruszyłem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno jednym z piękniejszych i jak widać nadaje się do sportów wodnych:) Ja też jak już wybieram się nad jezioro to zabieram ze sobą sprzęt na kajak. A i tu specjalne plecaki wodoszczelne od https://gokajak.com/plecaki-wodoszczelne-51 sprawdzają się świetnie.

    OdpowiedzUsuń