Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piaski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 marca 2019

O symptomach wiosny (także pierwszym bocianie) i dziwnym obiekcie w środku lasu. Taka tajemnica…


H: Wiosna przychodzi i odchodzi. Suwalszczyzna przecież. Pierwsze zwiastuny wiosny już dopadły nawet naszą krainę (zimniejszą wszak niż inne rejony kraju).  Lód szeleścił pięknie nad Wigrami… a jezioro rozmarzło już niemal całkowicie. Czyli wiosna… choć  teraz raczej zimowo…
W końcu „łikendową porą” udałem się z Hanią (i Forestem)  na rozpoznanie terenowe dziwnego obiektu, który jakiś czas temu „mi się zobaczył” na mapach satelitarnych. Byłem, zobaczyłem, dalej nie wiem co to było. Była też wiosna.

fot. Hubert, takie chmury nad Wigrami
 

niedziela, 14 stycznia 2018

O lodu poszukiwaniu...



H: Zima wciąż nieśmiała. Śnieg  wciąż niestabilny. To znaczy nie ma śniegu…  bo jak się pojawia, to znika. Ale przynajmniej teraz jest mróz, który poszukuje straconego czasu. A my tuż za nim.  Dziś znowu więcej zdjęć niż słów. A lód i lud został odnaleziony.

fot. Agnieszka, jest lód i mamy na to dowody…

wtorek, 26 grudnia 2017

(Nie)wiosna grudniowa nad Wigrami… czyli reminiscencje w kałuży.



H: Dziwna zima w tym roku na Suwalszczyźnie. Nie pamiętam tak wysokiego stanu wód okolicznych, a wszystko jakby podtopione i  przesiąknięte do granic możliwości. W powietrzu czuć wiosnę (!)  i dlatego śniegu na zdjęciach nie będzie, ale będą odbicia w herbacie. Bo takie określenie padło w odniesieniu do koloru wody bagiennej okolic  Piasków. Dziś przynajmniej było trochę słońca… żaby się budzą… Wiosna jak nic tej zimy.

fot. Hubert, nad przepaścią... czyli dziwna wiosna tej zimy...

czwartek, 31 sierpnia 2017

O kolejnym czatowaniu (całkowicie off-line) i spotkaniu z Duchem Lasu, bielikiem na kołku i innymi stworami.



H: Czatowanie na obiekt godny sfotografowania nie jest takie łatwe, a już na pewno nie jest wygodne… chyba, że… leży się w hamaku. Czasem tak jest, że człowiek czeka długo i (prawie) nic z tego czekania nie wynika. A czasem jedzie sobie na wycieczkę rowerową i w sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego spotyka bielika. Trochę tego "podglądania" nam się uzbierało... dlatego dziś "wynurzenia" z kilku ostatnich akcji.

fot. Miłosz, dziś przed świtem taki Duch Lasu "maznął"  nam się przed obiektywem. Onegdaj Staszek Woś powiedział mi, że czasem takie "przypadkowe niedoskonałości" da się zaakceptować. Ducha Lasu  akceptuję...  z jego rozmazaniem i szumami.
 

wtorek, 18 kwietnia 2017

O bliskim spotkaniu trzeciego… łosia i innych (nie)pospolitych zdarzeniach.



H: Co dla jednych pospolite… to dla innych niekoniecznie. I dziś trochę o tym, bo materiału dużo zaległego. Tydzień temu byliśmy nad Biebrzą, gdzie przypadkiem spotkaliśmy łosie. Tam raczej pospolite.   W piątek chodziliśmy w okolicach Krzywego, gdzie również przypadkiem spotkaliśmy ekipę reporterską. Niby nic, ale pospolicie się zaskoczyliśmy (chyba z wzajemnością).   W sobotę znowu Krzywe i symetria zastana (motyw pospolity, a wciąż cieszy).  Niedziela na Słupiu z szalonym kosem, którego z tak bliska tylko w Tatrach widzieliśmy.  A wczoraj rano pod Sobolewem kilka pospolitych ptaków i chyba jeden z tych rzadziej spotykanych, zaś  po południu  na Piaskach sasanka przydybana. Niby pospolita, a u nas rzadka i chroniona. 

fot. Miłosz, takie z łosiem spotkanie
 

niedziela, 15 stycznia 2017

O Lodzie, lodospadzie, wiecznej zmarzlinie i dzisiejszym lodowisku (a w przelocie radio z Kopca Kościuszki)



H: Zima ma swoje prawa, a jednym z takich niezbywalnych jest właśnie „zamarzalność”. Ostatnie lata pokazują, że może nie jest to tak powszechne zjawisko jak dawniej, ale jednak czasem jeszcze mróz zaszaleje. Kilka razy w tym roku udało nam się udokumentować to szaleństwo fotograficznie… i dwa razy  filmowo (zobacz nasz nowy projekt w80 sekund. Filmy z Suwalszczyzny, taki nasz youtubowy „kanał zachwytów” z definicji dość krótkich). Lód. Lądolód. Lodowisko. Wieczna zmarzlina. O tym dziś.

fot. Hubert. lodospadanie w Turtulu... taka Kraina Lodu
 

niedziela, 25 września 2016

O szukaniu jesieni, czyli wrzosowiska już za nami… a koloru wciąż przybywa.



H. Ponoć jest już jesień. Tak mówią, a ja jak zwykle jestem zaskoczony…  Dlatego dziś o rodzinnym poszukiwaniu znaków w przyrodzie okolicznej (ale poza domem). Ostatnio było dużo tekstu i mało zdjęć… a dziś będzie odwrotnie.  Było też jedno małe rozczarowanie… liczyliśmy z Agnieszką na wrzosowiska… a one już kolor pogubiły… dlatego pokażemy kilka zdjęć z początku września. Taka retrospekcja przy okazji.

fot. Hubert, taka jesień w wodzie...
 

środa, 30 marca 2016

Łyski w akcji, czyli Miłosz (się) prezentuje



M: W poniedziałek pojechaliśmy z rodziną na Piaski, taka zatoka na Wigrach. Tam zimą czekaliśmy na orła, ale się nie udało zrobić mu zdjęcia. Szliśmy z tatą ścieżką  i nagle usłyszałem jakieś ptaki za trzcinami. Poszliśmy tam i zobaczyliśmy łyski, ale były daleko, więc usiedliśmy i czekaliśmy. 

fot. Miłosz

niedziela, 7 lutego 2016

O tym jak bielik nas prowokował, o trzcinokosach, czarnym dzięciole, kolejnych wilczych (?) ofiarach i Adamie Wajraku.



H: Orzeł  wylądował…  a może raczej prowokował (nawet tym, że nie jest, jak się zwykle mówi... orłem).We wtorek. Najpierw latał nad nami, potem usiadł na lodzie. W środę to samo, tylko nad Starym Folwarkiem. To znaczy latał, ale nie usiadł. Do tej pory bieliki widywałem sporadycznie, a teraz praktycznie każdy wyjazd  nad Wigry kończył się obserwowaniem dwóch (a czasem nawet trzech) ptaków. Mam nieodparte wrażenie, że to one decydują kiedy możemy na nie popatrzeć... w te ferie były zatem wyjątkowo życzliwe. No a dziś przedstawimy ostatni tydzień ferii… Dziś nie będzie łatwo…. dla utrudnienia nie będzie chronologicznie… może nie jest to strumień świadomości… ale też może być wesoło.

fot. Miłosz, bielik nad Starym Folwarkiem w środę...