Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suwałki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Suwałki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2022

O przyczynach reaktywacji bloga i Czarnej Hańczy w Suwałkach. Niech sobie (wszystko) płynie...

Blog nam się skończył.  Z różnych powodów.

Może dlatego, że Syn w pełnoletność  wszedł. Zaczął robić swoje projekty…  Mi się przesyciło… życie takie.

Co jakiś czas jednak myślałem, żeby może wrócić …  w nieco innej formie.  Takiej rodzinnej bardziej. Może wpisy nie tak często… może nie tak obszerne… ale jednak wrócić.   

Tylko, że dziś idea blogów jakby bledsza. Wydaje mi się, że nawet taka trochę „bumerska”…  czyli może trzeba pisać do „bumerów” :)

Niby są instagramy i inne fejsbuki… ale mam wrażenie, że tam treści jakby szybciej giną. Trudniej do nich wrócić, odnaleźć…  i to chyba pierwszy powód reaktywacji. 

Niby nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki... Takiego gościa dziś (w Suwałkach) nad Czarną Hańczą spotkałem... Znak jakiś?

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

A czy Ty zrobiłeś już serwis swego roweru? Czyli wiosenny test w terenie (5 minut jazdy za Suwałkami).


H: Już nic nie szeleści, luzy zniknęły…  i sezon wybucha jak wiosna (taka parafraza Organka). „Jaszczur” gotowy do jazdy dzięki szybkiej i fachowej ekipie serwisu (i sklepu), naszego partnera. Czyli Góra Rowerska kolejny raz doprowadziła nas do porządku.   

fot. Hubert, test wiosenny kilka minut od domu...
   

niedziela, 12 marca 2017

O pięknie brzydoty w bramach suwalskich, o Górze Rowerskiej, Janie Walenciku, umiejętnościach warsztatowych i czarnym lodzie… a gęsi „zakluczają” temat.



H: Zazwyczaj tak jest, że fotografujący wszelkiej maści tropią brzydotę okoliczną, obdrapane mury, przeżarte rdzą kraty, złuszczone tablice… Tak już jest. Piękno brzydoty pociąga. Pokażemy zatem nasze zdjęcia... i zdjęcia moich uczniów (taką zgodę od nich dostałem). Napiszemy też o miejscu, które w sobotę wyrosło w Suwałkach… o Górze Rowerskiej. Do tego spotkanie z legendami filmu przyrodniczego w Polsce. Bożena i Jan Walencik w Lofcie się w piątek objawili. 

fot. Miłosz, w bramie suwalskiej...

środa, 13 stycznia 2016

No i po kolejnym spotkaniu „na żywo”… Tym razem w Suwałkach



H: Bardzo dziękujemy Znajomym i Nieznajomym za to, że byliście dzisiaj z nami. Pierwsza prezentacja w naszym mieście, pierwsza taka bardziej kompleksowa próba opowiedzenia o realizacji naszych zainteresowań. O wiele łatwiej jest schować się w świecie wirtualnym i nadawać w eter… ale taka konfrontacja z widzem materialnie objawionym przed nami… zawsze jest wyzwaniem… Dziękujemy za Waszą obecność i wielką życzliwość.
Dalej w poście znajdziecie dużo więcej zdjęć Sudawców przy pracy... a od dzisiaj mamy jeszcze większą motywację do dawania Suwalszczyzny. Dzięki!

taki składak... fot. Miłosz i Hubert

niedziela, 6 grudnia 2015

„Człowiek musi sobie od czasu do czasu polatać”, czyli o paralotniach nad Suwalszczyzną.



H: Nie było czasu na wypad z synem. Wertuję od kilku dni swoje archiwa w poszukiwaniu materiału o Rospudzie i wpadam wciąż na zdjęcia z paralotniami. Przez te kilka lat trochę się ich uzbierało (zdjęć, bo paralotnia na razie jedna). Stwierdziłem, że trzeba je przypomnieć (zdjęcia, ale paralotnie na nich, na zdjęciach znaczy)... 
Trochę bym popisał o tym moim lataniu, ale rozmawiałem z kilkoma osobami… bardzo chwalą nasz blog… i zdjęcia…  Spytałem zatem o teksty. Odpowiedź: "nie czytam, tylko zdjęcia oglądam"…
W sumie jak wytłumaczyć dlaczego latam? Może lepiej pokazać... dziś wszystkie zdjęcia moje...

PS. Kombinujemy, żeby Miłosz też robił zdjęcia z powietrza... ale bez latania i "dronowania". Damy radę.

Z Maćkiem nad Jacznem

sobota, 31 października 2015

O anielskiej cierpliwości, spotkaniu z Filipem Springerem i estetyce cmentarnej

H: Lubię odwiedzać cmentarze… szczególnie te, które wyraźnie zostały sponiewierane przez czas. A jak czas jesienny, to i skłonność do refleksji większa.
M: Jedno moje zdjęcie jest zrobione z perspektywy pająka, powinno się mówić, że z perspektywy żaby, ale ja lubię bardziej pająki, dlatego tak to nazwałem.  Liście z przodu rozświetla słońce, a z tyłu są krzyże i tak naprawdę nikt nie wie jaki to cmentarz.

fot. Miłosz, Cmentarz w Druskiennikach

piątek, 9 października 2015

Szpakowisko, czyli o tym co za oknem zdybać można...



M: Dziś, jak wróciliśmy ze szkoły, to na naszym świerku i na jabłoni sąsiada usłyszałem jakiś hałas. Gdy przyjrzałem się bliżej, zauważyłem, że to całe stado szpaków i kilka wróbli.

fot. Miłosz (Canon 60d + ob. 70-200 1:2,8 + telekonwerter 2x, ISO: 1250, Tv:1/500, Av: 8)