Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łoś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łoś. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2022

O tym, dlaczego lubię zimową porą czytać przyrodę. Także krwawym truchłem opisaną.

Patrzę dziś za okno i widzę roztop. Zima znowu mnie oszukała, bo myślałem, że jest. Że będzie ze mną jak kiedyś… a tu znowu nic.  A zima to śnieg biały (taki pleonazm), na którym czasem krew czerwona (taki pleonazm) się pojawia. A patrząc na taki „zapis” natury dobrze się  bawię. Taka kontrowersja (?). Szukanie sensacji (?) I dziś o tym trochę.

 



niedziela, 11 marca 2018

Łoś wczesnowiosenny… a „ogniskowej” było tym razem za dużo. Z drogi.



H: Znowu spotkałem łosia… a dokładniej klępę. Z drogi. W planach nie miałem fotografowania, a apart jechał ze mną "na wszelki wypadek".  Zazwyczaj jest tak, że brakuje mi ogniskowej i modele (zwierzęta) raczej są zbyt małe w kadrze… a dziś zupełnie odwrotnie. Pierwszy raz obiektyw był „za długi”, a obiekt za blisko… Krótszego obiektywu oczywiście nie zabrałam (ale wnioski wyciągnąłem).  Klępę przydybałem przy samej drodze i niby mogłem próbować  wyjść z samochodu, ale obawiałem się, że ją spłoszę… i dlatego dziś takie zdjęcia. Bardzo bliskie.   

fot. Hubert
 

sobota, 10 lutego 2018

O bardzo bliskim spotkaniu z… kolejnym łosiem.



H: Czasem i takie historie mi się trafiają. Piękne i bardzo bliskie spotkanie  z łosiem,  który uznał, że jedzenie okolicznych jałowców jest bardziej absorbujące niż gość (w jego świecie) z aparatem. A i śnieg delikatnie zasygnalizował swą obecność w lesie sosnowym…  Taka moja propozycja kilku zdjęć tego samego osobnika w różnych aranżacjach przestrzennych (ładnie współpracował). 

fot. Hubert 

niedziela, 15 października 2017

Biebrza jesienią żurawiami stoi (i łoś też być musi), a jesień kolorystycznie obłapia.



H: Dziś szybki (rodzinny) wyjazd nad Biebrzę.  Dobrze, że słońce wyszło po południu, bo kolory jeszcze intensywniej nas zaatakowały… Kolory nie kłamią. Dźwięki nie kłamią. Żurawie i gęsi znów „zakluczają” nam  przestrzeń jesienną. Trochę smutno... ale pięknie. Same zdjęcia dziś...

fot. Hubert 

niedziela, 7 maja 2017

O latających rybach z Szeszupy i wiośnie niemrawej (ale zdeterminowanej) widzianej z paralotni w Suwalskim Parku Krajobrazowym


H: Determinacja to ważna sprawa. Ważna… jak jest. Ważna, że jest.  Ważne jak prowadzi do celu. I dziś trochę o tym, a wszystko okraszone jak zwykle zdjęciami (wszystkie z „wczoraj”). Pokażemy Suwalski Park Krajobrazowy z (mego) przelotu na paralotni, ale i z ziemi… bo ryby z Szeszupy już latają. Miłosz doświadczył też mocy drzemiącej w skrzydle… Łoś był blisko, a  niemrawa wiosna pod nami, nad nami i koło nas, a Antek już na świecie. Taka determinacja.

fot. Hubert, taka wiosna na polu w Suwalskim Parku Krajobrazowym... w dobie powszechnego wycinania, to drzewo się ostało... choć może zawadzać. Chwała właścicielowi pola!  I ja go odnajdę. (zdjęcie z paralotni)
 

wtorek, 18 kwietnia 2017

O bliskim spotkaniu trzeciego… łosia i innych (nie)pospolitych zdarzeniach.



H: Co dla jednych pospolite… to dla innych niekoniecznie. I dziś trochę o tym, bo materiału dużo zaległego. Tydzień temu byliśmy nad Biebrzą, gdzie przypadkiem spotkaliśmy łosie. Tam raczej pospolite.   W piątek chodziliśmy w okolicach Krzywego, gdzie również przypadkiem spotkaliśmy ekipę reporterską. Niby nic, ale pospolicie się zaskoczyliśmy (chyba z wzajemnością).   W sobotę znowu Krzywe i symetria zastana (motyw pospolity, a wciąż cieszy).  Niedziela na Słupiu z szalonym kosem, którego z tak bliska tylko w Tatrach widzieliśmy.  A wczoraj rano pod Sobolewem kilka pospolitych ptaków i chyba jeden z tych rzadziej spotykanych, zaś  po południu  na Piaskach sasanka przydybana. Niby pospolita, a u nas rzadka i chroniona. 

fot. Miłosz, takie z łosiem spotkanie
 

niedziela, 11 września 2016

O lotach, przelotach i przejściach (bardzo) okolicznych z sejmikiem (noclegownią) żurawi w tle.



H: Wciąż jestem zwolennikiem idei „po co daleko jechać, jak tu i tak jest (prawie) wszystko”. A nawet jak czegoś nie ma…   to jest jeszcze wyobraźnia. Ten, kto nauczy się dostrzegać tematy tuż za progiem... zobaczy je znacznie szybciej także w jakimś Nepalu. 
Dziś piszemy o kilku przejazdach (i przelocie) w promieniu zaledwie kilku kilometrów od Suwałk.  A przez ten tydzień spotkań  na ziemi i w powietrzu było bez liku. Czyli jak na autostradzie…

fot. Miłosz, żurawie startują... tu 17 sztuk... a poza kadrem pewnie jeszcze 80
 

sobota, 7 maja 2016

Biebrzańskie spotkania ze stworami wszelakimi, czyli relacja z wypadu rodzinnego.



M: Byliśmy w tym tygodniu w Biebrzańskim Parku Narodowym. Pojechał z nami też mój kolega Filip. Było naprawdę fajnie, bo wiele ptaków tam latało, takich jak kukułki oraz bekasy, które tak śmiesznie buczały gdy pikowały. Tata mówił, że to skrzydła wydają takie dźwięki.  Ale najpierw zrobiłem zdjęcie dla myszołowa, który od nas uciekał. Potem przed nami na polu chodziło kilka żurawi.

H: Jestem fanatykiem Suwalszczyzny, ale potrafię docenić uroki tych trochę dalszych stron. Doceniłem. W kilka godzin zobaczyliśmy wiele gatunków zwierza wszelakiego. Bardzo wiele… No dobra. Więcej niż u nas… 

fot. Agnieszka, taka kooperacja nad Biebrzą...

piątek, 29 kwietnia 2016

O upominku, który przeniósł w czasie i klasie, która też już jest historią (ale żywą)…



H: Dziś będzie tak trochę osobiście. Nawet bardziej niż zwykle. Muszę jednak… Dostałem dziś upominek od swojej odchodzącej klasy. Cztery lata razem, ja wychowawca… oni wychowywani. Taka forma… Nie jestem zwolennikiem „dowodów wdzięczności”, czuję wręcz zażenowanie w takich sytuacjach. Rozumiem jednak tradycję (czasem wymuszoną, ale jednak)…  ale dziś normalnie się wzruszyłem. Dostałem od chłopaków  kawał (także swojej) historii…

fot. Miłosz, taką "historię" dziś dostałem od swoich "szkolnych" chłopaków...

sobota, 3 października 2015

Frazeologicznie i ezopowo po lasach i polach okolicznych.



H: Szczwany lis. Tak mi się powiedziało nieopatrznie po dzisiejszym pstryknięciu zwierza, no i musiałem wyjaśniać Młodemu zawiłości językowe. A to synonimy, a to frazeologizmy, a to zmiana znaczenia wyrazów…Trochę przykładów tu przemycę...

fot. Hubert (Canon 60d +  obiektyw 600mm, 1:4 – dziś rozstania nadszedł czas, + telekonwerter 2x, ISO 2000, Tv: 1/320, Av: 9)