Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiatrołuża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiatrołuża. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2016

O rzece Wiatrołuży i jej obliczach zmiennych jak wiosna jesienią.



H: Dziś celem była rzeka Wiatrołuża wpisana w nasz projekt (Wy)nurzeni. Ekspedycja wigierska. Minęliśmy Pietronajć i trafiliśmy  tam, gdzie Wiatrołuża łączy się z Maniówką.    
9 dni temu była zima… śnieg prawie po kolana, a dziś zobaczyliśmy… wiosnę. Wiosnę jesienią nad Wiatrołużą. Dziwne zestawienie. A i sama nazwa tej rzeki jest szczególna… szczególna jak  przestrzeń, klimat i specyfika tego miejsca. Od dawna mnie wzrusza...

fot. Hubert, wiosna, tama bobrów na Wiatrołuży, zdjęcie archiwalne (jeszcze analogowe) 


niedziela, 8 maja 2016

Dzisiejsze nury w Królówku… czyli ciemność zamulona.



H: Dziś o 7.00 rano zaatakowaliśmy jezioro Królówek. Tym razem wreszcie i Miłosz mógł przetestować swoją nową piankę (od naszego sponsora, firmy Cels). 
Królówek. Nazwa wdzięczna, pobudzająca z lekka wyobraźnię.  Takie jezioro,  przez które przepływa Wiatrołuża. Ostatni przystanek przed wpadnięciem do Piert. Miałem spore nadzieję związane z tym akwenem. 

fot. Hubert, klasyczne ujęcie, bardzo modne ostatnimi czasy... Jesteśmy zatem modni...

wtorek, 29 grudnia 2015

Relikt "pingo" odnaleziony… czyli o Pietronajciu, Maniówce i rzeźbach różnych.



H: Zostałem ostatnio przyłapany na niewiedzy. Piotrek z Otako  zaskoczył mnie pytaniem (w odniesieniu do zdjęcia sosen na stromym zboczu): „czy te sosny to gdzieś w okolicy jeziorka, które jest pingo?”  Myślałem, że to jakiś szyfr, cytat z filmu... Taki brak wiedzy mi wylazł…
M: Ruszyliśmy dziś szukać „pingo”. Jeszcze rano tak do końca  nie wiedziałem co to jest, ale szukanie mi się zawsze podoba. 
fot. Hubert