sobota, 22 czerwca 2019

Na Wigrach (składakach) wokół Wigier na 30-lecie Wigierskiego Parku Narodowego. Taka akcja (#Wigry3zero) nam się szykuje.


H: Zdarzało mi się objechać Wigry rowerem. Niby nic… raptem 50 – 60 km. Ale był czas, że razem z kolegami trasę pokonywaliśmy na jednym przełożeniu. Jubilat i Wigry (w różnych wariantach) brylowały na trasie… choć nie zawsze godnie kończyły taki rajd. Czasem odpadały pedały… czasem pękała rama… puszczały hamulce. Tak było kiedyś… i do takich chwil chciałoby się wrócić czasem… No to wracamy! Rajd #Wigry3zero już 30 czerwca.

A na końcu  wpisu garść informacji organizacyjnych rajdu. 

 fot. Miłosz i Hubert, Sudawcy na Wigry 3... tym samym


H: Od wujka Agnieszki dostałem kilka tygodni temu Wigry 3 z 1986 roku. Przed laty marzenie wielu, klasyczny prezent komunijny… Taki król blokowisk i placów zabaw. Co prawda jak dzieciństwo spędziłem na Jubilacie… ale rowery Wigry wciąż krążyły wokół mnie.

Gdy się zerknie w historię, to okazuje się, że model Wigry (w różnych wersjach) powstawał już w latach 70. i tak nieprzerwanie do końca lat 90. Wcześniej nie zwracałem uwagi, ale wystarczy się rozejrzeć, żeby zobaczyć ile tej naszej historii wciąż jeździ po ulicach. 

fot. Hubert, taki rower dostałem...



H: Czasem spontaniczne pomysły są najlepsze… dlatego rzuciłem hasło: Wigrami wokół Wigier. Hasło rzucone na podatny grunt trafiło. Okazuje się, że nie tylko ja mam takie sentymentalne przebłyski, bo wielu na mój apel odpowiedziało. Do tego ładnie nam się zbiegło z 30-leciem Wigierskiego Parku Narodowego… i dlatego pomysł na nazwę. #Wigry3zero, a WPN jest partnerem naszej akcji. 

 fot. Hubert, Miłosz pierwszy raz w życiu na Wigry3


 fot. Hubert, przez chwilę byłem na wycieczce z uczniami we Włoszech... i tam też atakowały mnie składaki. Ten z wyraźnie polskimi barwami...  z lekkim akcentem włoskim


H: Jacek z Góry Rowerskiej był pierwszą osobą, do której zadzwoniłem jak sobie wymyśliłem taką akcję. Mieć takiego partnera w rajdzie  rowerowym, to ważna sprawa. Jestem optymistą, ale pamiętam, że na długich trasach rowery często odmawiały posłuszeństwa… dlatego Jacek będzie miał możliwość reanimacji… bo kto jak nie on.

fot. Hubert. Wigry nad Wigrami
 


H: Mam wrażenie jednak, że jedna osoba, bardziej niż inne, pomysł rajdu na składakach podchwyciła i bardzo mocno się zaangażowała. Ryba. Fanatyk starych rowerów i wielu innych zdarzeń. Straciłem już orientację ile składaków  przegotował do jazdy. Chyba pięć już jeździ, a z tego co dziś usłyszałem… pięć kolejnych pewnie będzie już za chwilę na kołach.   Krążą legendy, że Ryba nawet na ulicy potrafił spod gościa taki rower „wyjąć”. A teraz goni gdzieś z południa Polski z klasycznym tandemem Rometu na bagażniku. I jak tu nie lubić takiego gościa?

fot. Ryba, Flaming... i Wigraki zdekompletowane. Przed Górą Rowerską reanimowane...
  


fot. Ryba, Jubilat i "5"

fot. Ryba... albo Ela... Składaki pod leśniczówką na Słupiu już czekają na rajd (tam startujemy)

 fot. Ryba... a i takie modela się pojawią. Duet... 
a będzie chyba w towarzystwie jeszcze jednego tandemu
 

H: Czasem człowiek ma marzenia. Jako dziesięciolatek (chyba) chciałem mieć Wigry 3 na grubych oponach z takim wojskowym sznytem. 30 lat później zrealizowałem swoje marzenie (nawet trzymane w garażu torby od masek przeciwgazowych się w końcu przydały). A Wigry3zero w wersji „enduro” już gotowe na rajd. 


fot. Hubert, marzenie dziesięciolatka... zrealizowane. Sobie wymyśliłem... i sobie zrobiłem.
  

 

 

H: Wyczyny na Wigry3 to nic nowego. Wystarczy odpalić internet, by zobaczyć, że fantazja ludzka jest wielka, ale ten rajd już staje się „legendarny” (może i cykliczny), a przecież nawet się nie zaczął. Ryba wyczarowuje kolejne rowery…  a Jacek (z Góry Rowerskiej) będzie jechał z nami. Ponoć wielu ludzi  deklarowało, że pojedzie w trasę, ale tylko wtedy, gdy pojedzie Jacek. Deklarowali i jadą... bo Jacek jedzie. Do tego Basia, która zrezygnowała ze startu w zawodach gdzieś w Polsce.  

fot. Hubert, trzy filozofie. Pierwszy z lewej (ten najdalej),  to 100% oryginalnych części (nawet wentylki, opony i dętki...  dynamo lampy zasila, a one świecą). Drugi z lewej, to rower po renowacji (malowaniu proszkowym i wymianie wielu części). Trzeci... to już moja fantazja.
 


H: Nie wiem ile osób pojedzie. Nie wiem czy będzie to 5, 10 czy 30 osób… ale już wiem, że będzie dobrze. Podróż sentymentalna nam się szykuje. 

  




H: Akcja już wywołała trochę zamieszania... i nawet lokalne media zapragnęły nas pokazać...

a. wersja poranna (gadam tylko ja) - kliknij i zobacz 
b. wersja popołudniowa - mówi też Ela (z WPN)  i Ryba -  kliknij i zobacz



A teraz kilka pytań odpowiedzi.

Kiedy? 30 czerwca (tego roku)

O której?  9.00

Skąd startujemy? Początek i koniec trasy na parkingu na Słupiu (tak gdzie mogą dojechać samochody).

Na czym można jechać?  Najlepiej na składaku. Wigry (2,3,4,5… i każdym innym), Jubilat, Kama, 
Flaming, Czajka. Czyli wszystko to, co Romet nam przed laty wyprodukował.  Z tego co wiem, to będzie też na rajdzie tandem Duet  (a nawet dwa) i składak "Zdiełano w CCCP", a może jeden z Czechosłowacji.

Jaka trasa? Wokół Wigier. Najbliżej jak się da, choć czasem za blisko nie można, bo są przecież obszary ochrony ścisłej. Wychodzi nam 50-60 km.

Jak długo jedziemy? Cały dzień… aż dojedziemy.

Co warto mieć ze sobą? Podstawowy zestaw naprawczy (klucze, łatki, może nawet dętka), pompka…


Jeżeli ktoś się jeszcze zastanawia, czy jechać z nami... to niech się już nie zastanawia i jedzie. Czekamy 30 czerwca o 9.00 rano na Słupiu. 

Zapraszamy!

fot. Miłosz, Jedziemy...razem z Wami!









Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza