H: Zima wyraźnie odpuściła.
Odpuścił lód… szczególnie na większych akwenach (te mniejsze i leśne jeszcze
się trzymają wersji zimowej). A w garażu tworzy się pierwszy kajak. Dlatego
dziś kilka zdjęć z produkcji.
fot. Hubert, kajak jeszcze prowizorycznie powiązany... ale chęć zobaczenia przestrzennego była silna
H: Wiosna przychodzi i odchodzi. Suwalszczyzna przecież. Pierwsze
zwiastuny wiosny już dopadły nawet naszą krainę (zimniejszą wszak niż inne
rejony kraju). Lód szeleścił pięknie nad
Wigrami… a jezioro rozmarzło już niemal całkowicie. Czyli wiosna… choć teraz raczej zimowo…
W końcu „łikendową porą” udałem się z Hanią (i Forestem) na rozpoznanie terenowe dziwnego obiektu,
który jakiś czas temu „mi się zobaczył” na mapach satelitarnych. Byłem,
zobaczyłem, dalej nie wiem co to było. Była też wiosna.
H: Kiedy w głowie rodził się
pomysł na własnoręczne wykonanie kajaków grenlandzkich w stylu frame on skin (i opłynięcie nimi 26 jezior Suwalskiego
Parku Krajobrazowego) myślałem, że mam wyobraźnię. Wyobrażałem sobie wiele… ale
nie miałem tej wyobraźni aż tyle, żeby wymyślić, co tak naprawdę może się jeszcze
wydarzyć. Komu nasz pomysł może się jeszcze spodobać… Kto się przyłączy…
Kilka słów Olka Doby do Was w
formie filmu… i wyraźna zapowiedź na końcu
H: Tak już jest,
że zima przychodzi i odchodzi… ale jak już jest, to „lukruje” i to „lukrowanie”
chcę Wamdziś przedstawić w kilku odsłonach. Zdjęcia powstały w trakcie wypadów grudniowych i styczniowych do Wigierskiego Parku Narodowego i Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Czyli takie przełomowe...
Zima oblepiająca. Zima
konturująca. Zima graficzna. Dość zbędnych słów.
H: Rozrasta nam się rodzina wspierających nasz nowy projekt. Już
niedługo zaczniemy tworzenie pierwszego kajaka… a na razie trenujemy na Hańczy
w zimowych warunkach.
A kto wskoczył na nasz
pokład (ze wsparciem) w ostatnim czasie? Zobaczcie wpis.
fot. Miłosz, Hańcza zimową porą, takie próby jeszcze w sprzęcie firmowym (WigKayaks)
H: Oficjalnie startujemy z nowym
projektem.Był już Wigierski Park
Narodowy… a teraz czas na Suwalski Park Krajobrazowy.
W SPK jest 26 jezior (takie są
oficjalne dane) i wszystkie piękne (a to już subiektywne odczucie). Dlatego
chcemy te wszystkie akweny opłynąć w kajakach…ale na takich własnoręcznie zbudowanychz drewna i płótna.
W ramach akcji przewidujemy oczywiście dokumentację fotograficzną i filmową z
ziemi, z powietrza i spod wody, pokaz filmu i wystawę zdjęć… ku chwale
Suwalszczyzny. Jesteśmy nawet po wstępnych rozmowach z Mistrzem… który pewnie
na podsumowaniu projektu zawita do Suwałk (o kogo chodzi, zobaczycie na końcu wpisu).
H: W sobotę zwiedzałem Wigry
kajakiem. Raczej samotnie. A w niedzielę rodzinnie (i w kanu) odwiedziliśmy najgłębsze
jezioro w Polsce, bo Hańcza się jesiennie zamarzyła. Kolory nam się pięknie
objawiły w odbiciach w tych ważnych dla mnie jeziorach. I dziś liściaście zatem... Do tego dorzucę dwa filmiki. Jeden
z tego szwendania wokół wysp wigierskich… a drugi w formie testu morskiego
kajaka o wdzięcznej nazwie Alaska… a na tym filmie przemknie ojciec chrzestny
naszej kanadyjki – Olek Doba (bo i takie spotkania były).
H: Taka nam się tradycja narodziła, że od kilku lat w październiku
pukamy do drzwi Puszczy Białowieskiej (link do starych wpisów na końcu tego postu). Za każdym razem doświadczamy
różnorodności, którą z chęcią Wam przedstawiamy, ale dziś, z racji opadających
liści, więcej będzie o upadłości właśnie.
Adam Wajrak często wspomina rolę
drzew upadłych w ekosystemie. Umarły, ale wciąż dają życie…I dziś o tym filmowo i fotograficznie (a
„zwiedzaliśmy” truchło dębu wyjątkowo okazałe).
Wtym roku pogoda była wyjątkowo łaskawa…Lolek (ulubiony bohater Hani) i
żubr (na dziko)też nam sprzyjali.
film: Dąb umarły (ale pełen życia) w Puszczy Białowieski, czas trwania: 80 sekund, realizacja: Hubert i Miłosz Stojanowscy, muzyka: "jutubowa"
H: Nie jest istotne ile razy stanę twarzą w… pysk z naturą (a pysk
mój wiele razy natury doświadczał), ale i tak za każdym razem odczuwam potężną radość.Szczególnie gdy spotykam zwierza, który w
innych miesiącachdaje się zobaczyć sporadycznie i do tego
w przelocie. Rykowisko, to taki czas,
gdy natura atakuje niemal wszystkie zmysły… szczególnie jak siedzisz w środku
tego widowiska (z uwzględnieniem kierunku wiatru). Dziś kolejny raz obserwowałem i poczułem naturę. Wielowymiarowo.
fot. Hubert, patrzy a nie widzi. Słyszy migawkę i nie rozumnie...
H: Gałęziste, to jezioro, które mnie wciąż zachwyca (nie tylko tym
jak wygląda… ale i tym jak się nazywa). A byliśmy tam kolejny raz, po
deszczu, który nieśmiałą mgłę wskrzesił. Dziś zatem kilka zdjęć i filmik z
cyklu w80 sekund dookoła Suwalszczyzny i trochę wspomnień… bo bywaliśmy także po drugiej stronie lustra i podziwialiśmy świat podwodny.
H: Dziś będą historyjki (z
obrazkami), ale wszystkie dotyczą Marychy. Przyznam, że zauroczyliśmy się tą
rzeką, która kręci i snuje (się). Czasem
jest trudno tam sobie płynąć, ale cały czas jest dziko i pięknie. Marychę można polubić.
H: Spotkaliśmy Marcina Mellera. W Budzie Ruskiej u Piotrka
Malczewskiego na festiwalu literackim
Patrząc na Wschód. To nawet logiczne, bo Marcin pisze książki, pisze do gazet (i
występuje w różnych mediach). Mniej
logiczne jest to, że udało się go namówić na spłynięcie Czarną Hańczą… pod
wodą. Nie przypuszczałem, że tak łatwo mi pójdzie spławienie Marcina Mellera. Dziś
zatem o tym… czyli jak zwykle (niemal) strumień świadomości, trochę zdjęć, a
nawet filmik ze spływu z Marcinem.